Forum dyskusyjne BLOOD BROTHERS

- polskiego fanklubu Bruce'a Springsteena i The E Street Band
Teraz jest Pn sty 22, 2018 4:56 am

Strefa czasowa: UTC [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 388 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 8:49 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
jesli jest tak jak piszecie - to widze niekonsekwetne dzialania ze strony wydawcow dvd. Bo jesli z roznych wzgledow nie mozna bylo wlozyc BB na Live in NYC - czego ja baaaaaardzo zaluje - to mozna to bylo przykryc innym wykonaniem, nawet z opisem skad utwor "sciagnieto" - oczywiscie trzeba to inaczej zmontowac bo inaczej bedzie wrazenie playbacku, o ktorym opisala Agata - akurat tu jest duzo mozliwosci - mysle ze nie straci sie dramaturgi koncertu. Po prostu cos za cos - koncertu do konca wyrezyserowac sie nie da (mam nadzieje), wiec mysle ze nie byloby wielkiego halo. Jeszcze troche a zaczne wierzyc ze London Calling byl robiony (montowany) w pospiechu i na kolanie.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 8:57 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
jesli jest tak jak piszecie - to widze niekonsekwetne dzialania ze strony wydawcow dvd. Bo jesli z roznych wzgledow nie mozna bylo wlozyc BB na Live in NYC - czego ja baaaaaardzo zaluje - to mozna to bylo przykryc innym wykonaniem, nawet z opisem skad utwor "sciagnieto" - oczywiscie trzeba to inaczej zmontowac bo inaczej bedzie wrazenie playbacku, o ktorym opisala Agata - akurat tu jest duzo mozliwosci - mysle ze nie straci sie dramaturgi koncertu. Po prostu cos za cos - koncertu do konca wyrezyserowac sie nie da (mam nadzieje), wiec mysle ze nie byloby wielkiego halo. Jeszcze troche a zaczne wierzyc ze London Calling byl robiony (montowany) w pospiechu i na kolanie.


Mirek, z Blood Brothers był ten kłopot, że w tamtym czasie było to JEDYNE wykonanie tego utworu. Na finał ostatniego koncertu. Drugi raz Blood Brothers zagrali dopiero na zakończenie trasy The Rising. Tak więc, niemieli czym "podmienić" Blood Brothers.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 9:18 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 12, 2007 9:15 am
Posty: 1287
Lokalizacja: Katowice
Wojtek Markos Markiewicz napisał(a):
Jest jeszcze ewentualność, którą jak zrozumiałem Agata była skłonna przyjąć, tzn.: że generalnie zespół gra na żywca, a pewne partie gitary Bossa (bo zdaje o to się Agacie rozchodziło) lecą z taśmy. Moim zdaniem przy takim graniu jak E Street Band, to odpada, bo skoro utwór na koncercie np. grany jest w nieco innym tempie niż studyjny albo ma fragmenty bardziej rozbudowane niż na płycie, to nie "ożeni" się tego ze sobą.

Dokładnie nie ma szans, żeby to połączyć. Przecież ile razy Bruce spogląda na Maxa i mówi coś w rodzaju "jeszcze nie, jeszcze nie..." :D DVD oglądało mi się fantastycznie! A jak jeszcze połączę ten obraz z moimi koncertowymi wspomnieniami to już zupełne szaleństwo ;) Dźwięk jest poprawiony, ale dzięki temu spokojnie mogę to dvd oglądać ze znajomymi, którym szczęka opada do ziemi. "On ma 60 lat?!" :-o Aż duma mnie rozpiera, że jestem fanką tak niesamowitych muzyków. Odrobinę przeszkadzało mi tak częste spoglądanie Bruce'a na teleporter, może nawet trochę zmartwiło... ale ogólnie i tak nie zmienia to mojego "uwielbienia".

Ocena Rafała, będzie na pewno interesująca, ale to dopiero po Openerze. Przyznam też, że "No surrender" z Brianem było lepsze... niż te w Monachium. Ale nie cały koncert :-P

A jeszcze co do różnic w stosunku do innych koncertów to w HP nie było "wślizgu".


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 9:23 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 12, 2007 9:15 am
Posty: 1287
Lokalizacja: Katowice
Wojtek Markos Markiewicz napisał(a):
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
numer mam. kase sciagneli. Na maile nie dpowiadaja. 'MyPlayDirect@info.sel.sony.com' - oto ten adres.

No to nadziwić się nie mogę... chyba, że masz pocztę w domenie, którą ich serwer zalicza do spamu :( Załóż sobie tam na szybko maila w hotmail.com - ja tam z nimi właśnie mailuję z hotmaila. Może w ten sposób się uda?

Ja pisałam do niż przez formularz: http://www.sonymusicdigital.com/bruce-springsteen/contact/new i odpowiedź przyszła w ciągu godziny.
Markos, a Ty też nadal czekasz?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 9:30 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Ola Nowak napisał(a):
Ja pisałam do niż przez formularz: http://www.sonymusicdigital.com/bruce-springsteen/contact/new i odpowiedź przyszła w ciągu godziny.
Markos, a Ty też nadal czekasz?


Tak, czekam na płyte, ale nie na odpowiedzi. :)

Mirek! Ola słusznie wspomina o tym formularzu kontaktowym. Ja za pierwszym razem też z niego korzystałem! Dopiero później na ich maile odpowiadałem... Zupełnie mi to uciekło z pamięci :(


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 9:50 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
Wojtek Markos Markiewicz napisał(a):
Ola Nowak napisał(a):
Ja pisałam do niż przez formularz: http://www.sonymusicdigital.com/bruce-springsteen/contact/new i odpowiedź przyszła w ciągu godziny.
Markos, a Ty też nadal czekasz?


Tak, czekam na płyte, ale nie na odpowiedzi. :)

Mirek! Ola słusznie wspomina o tym formularzu kontaktowym. Ja za pierwszym razem też z niego korzystałem! Dopiero później na ich maile odpowiadałem... Zupełnie mi to uciekło z pamięci :(



Sprobowalem i formularza - jak do jutra nic nie dostane to nich jade!


Ostatnio edytowano Śr cze 30, 2010 11:02 am przez Mirek Kwiatkowski, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 9:52 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 11:27 pm
Posty: 2249
Lokalizacja: Warszawa
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
Sprobowalem i formularza - jak do justra nic nie dostane to nich jade!

:shock: no to Ci trochę pęknie za płytę :wink: :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 10:35 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Fajnie, że nam się taka wymiana opinii zrodziła przy okazji tego DVD, przynajmniej pobudziło to niektórych do aktywności większej na forum :P

Ja generalnie cieszę się, że to DVD jest. Ma pewnie swoje niedostatki, dla każdego oglądającego inne, ale myślę, że w ogólnym rozrachunku można je ocenić na 5 !
Podobnie jak Ola jestem dumna, że jestem fanką takiego gościa :) a gdy pokazuję jakikolwiek koncert Bruce znajomym, słyszę: to na jego koncerty przychodzi jeszcze tyle ludzi ? to oni grają takie kawałki ?
A potem: Mirka, ale z Ciebie "koncertówka" :oops:

Ja staram się we wszystkim widzieć to co dobre, szukam plusów dodatnich, nie szukam plusów ujemnych na siłę :P


Ostatnio edytowano Cz sie 19, 2010 6:27 pm przez Mirka Suwarska, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 11:03 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
Krzysiek Marecki-Pielg... napisał(a):
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
Sprobowalem i formularza - jak do justra nic nie dostane to nich jade!

:shock: no to Ci trochę pęknie za płytę :wink: :D



faktycznie - moze tyko wpadne jak bede przechodzil (z tragarzami)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 11:05 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
Wojtek Markos Markiewicz napisał(a):

Mirek, z Blood Brothers był ten kłopot, że w tamtym czasie było to JEDYNE wykonanie tego utworu. Na finał ostatniego koncertu. Drugi raz Blood Brothers zagrali dopiero na zakończenie trasy The Rising. Tak więc, niemieli czym "podmienić" Blood Brothers.



tak, wiadomo - ale jak juz podmieniac to mozna bylo isc na maxa i wkleic innne wykonanie (albo tylko wyretuszowac to co sie nagralo). A jak nie wiedza jak to zrobic - to niech oddadza sprawe do FIFA - tam juz chlopaki ze wszystkim sobie poradza i bedzie jak trza.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 11:50 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
Mirka Suwarska napisał(a):
Fajnie, że nam się taka wymiana opinii zrodziła przy okazji tego DVD, przynajmniej pobudziło to niektórych do aktywności większej na forum :P



Ja staram się we wszystkim widzieć to co dobre, szukam plusów dodatnich, nie szukam plusów ujemnych na siłę :P
Może dlatego, mimo że mam 46 lat, duch we mnie jest jeszcze ciągle małolatem :P To taka drobna osobista dygresja :D


Mirka, to wszyscy tak mamy chyba :). U mnie kazdy gosc zalicza "zestaw obowiazkowy", czyli dvd z NYC lub Barcelony.


Ostatnio edytowano Śr cze 30, 2010 4:34 pm przez Mirek Kwiatkowski, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 11:51 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 11:27 pm
Posty: 2249
Lokalizacja: Warszawa
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
U mnie kazdy gosc zalicza "zestaw obowiazkowy", czyli dvd z NYC lub Barcelony.

powinno byc "I" a nie "lub" :lol: :wink: :lol:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 12:30 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
Krzysiek Marecki-Pielg... napisał(a):
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
U mnie kazdy gosc zalicza "zestaw obowiazkowy", czyli dvd z NYC lub Barcelony.

powinno byc "I" a nie "lub" :lol: :wink: :lol:



nie, drugie dostaja jako bonus przy nastepnej wizycie. Wiesz, grunt to zachowac umiar - kazda przesada dziala odwrotnie do zamierzonego celu.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 12:40 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Mirek Kwiatkowski napisał(a):

nie, drugie dostaja jako bonus przy nastepnej wizycie. Wiesz, grunt to zachowac umiar - kazda przesada dziala odwrotnie do zamierzonego celu.


Święte słowa ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 1:18 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
Mirka Suwarska napisał(a):
Fajnie, że nam się taka wymiana opinii zrodziła przy okazji tego DVD, przynajmniej pobudziło to niektórych do aktywności większej na forum :P

jak tak dalej pojdzie to nawet nie bede musial ogladac a wszystko bede wiedzial

Ja staram się we wszystkim widzieć to co dobre, szukam plusów dodatnich, nie szukam plusów ujemnych na siłę :P
Może dlatego, mimo że mam 46 lat, duch we mnie jest jeszcze ciągle małolatem :P To taka drobna osobista dygresja :D


Mirka, to wszyscy tak mamy chyba :). U mnie kazdy gosc zalicza "zestaw obowiazkowy", czyli dvd z NYC lub Barcelony.




Proszę uważnie cytować cudze wypowiedzi :P fragment na czerwono nie jest moją wypowiedzią :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr cze 30, 2010 2:02 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Jeśli można.

Nie jestem specjalistą w dziedzinie technologii, ale uważam, że Bruce i TESB zagrali rewelacyjnie ( jak zawsze :wink: ).
" Nie dla mnie mędrca szkiełko i oko ". Patrzę, podziwiam i chłonę. Po prostu.
Takie długie oczekiwanie na to wydawnictwo wywołało skutki z jakimi do czynienia mam, gdy jestem głodny lub napalę się na coś. Najczęściej na CD lub fajny film:) .
Czyli z niecierpliwością czekam. Nie zawsze jednak dane jest od razu " skonsumować " produkt. Głód się wzmaga, podniecenie rośnie aż następuje wybuch radości :D .
I to jest najwyższa nagroda!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lip 01, 2010 1:13 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
Thank you for contacting MyPlay Direct.

This message confirms that your e-mail has been received and your request is currently under review. Thank you for your patience as we strive to provide you with the best service and support possible.

The MyPlay Direct Team



to juz cos!!! Choc wyglada jak odpowiedz z automatu, a nie w mojej konkretnej sprawie.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lip 01, 2010 1:30 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
Thank you for contacting MyPlay Direct.

This message confirms that your e-mail has been received and your request is currently under review. Thank you for your patience as we strive to provide you with the best service and support possible.

The MyPlay Direct Team



to juz cos!!! Choc wyglada jak odpowiedz z automatu, a nie w mojej konkretnej sprawie.


To standardowa formułka, rzeczywiście pewnie automat to generuje, ale na pewno wkrótce dostaniesz odpowiedź...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 5:17 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
MAM! OGLĄDAM! MAM! SŁUCHAM! GŁOŚNO!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 6:13 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Faktycznie gdzie s tak od połowy koncertu Bruce zaczyna chrypieć, ale co do gitarowego "czynnika" podnoszonego przez Agatę, nie mam ja narazie żadnych negatywnych spostrzeżeń.

Trochę za mało basu jest w basie na tej płycie. Sprawdziłem wszystkie trzy ścieżki na blu-rayu... Ciekawe czy na DVD też tak jest?

Krzyśkowi pewnie znów będzie przeszkadzało, że za mało słychac szumu publiczności ;), ale z drugiej strony naprawdę dobrze się tego słucha i co najważniejsze (jak się było na kilku koncertach bądź przećwiczyło trochę bootlegów) można posłuchać jak tu czy tam grają ciut inaczej (co nie znaczy że gorzej!) niż się dotąd na żywo słyszało.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 7:38 pm 
Krzysiek Marecki-Pielg... napisał(a):
Agata, jeśli chcesz wyślij mi proszę swój adres, to dostaniesz ode mnie Bossa w wersji naprawdę LIVE bez ingerencji oficjalnych dźwiękowców.


czy mogę sie też dołączyć ?
byłbym wdzięczny. :)


Góra
  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 8:24 pm 
Offline
Blood Brothers
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 12, 2009 11:43 pm
Posty: 185
Lokalizacja: Olsztyn
Mirka Suwarska napisał(a):
Ja generalnie cieszę się, że to DVD jest. Ma pewnie swoje niedostatki, dla każdego oglądającego inne, ale myślę, że w ogólnym rozrachunku można je ocenić na 5 !


To może jeszcze 3 grosze ode mnie;) laika z północno–wschodniej Polski ;)

Mam ten koncert na DVD od wtorku - 22.06.10., godz.16.22 ;) Od tego czasu obracam materiał chyba po raz ósmy i wciąż nie mogę się nim nacieszyć!
Uważam, że to niesamowity koncert, zagrany szczerze, z ogniem i z pasją, jak zawsze, zresztą. Mistrz wciąż przystojny, w dobrej kondycji i jak zwykle BARDZO się stara. W Jego oczach widać uśmiech, ten sam, jak na Live In Barcelona. Widać, że kocha to, co robi , że granie koncertów nadal daje mu satysfakcję. Jego zaangażowanie słychać w każdym utworze i jak zawsze daje z siebie wszystko, a że nie wszystko wychodzi tak, jakby tego chciał, tłumaczę to sobie tylko i wyłącznie wiekiem Bruce i Jego Bandu. W pewnych momentach Bruce słabiej śpiewa, czasem nie wyśpiewuje wersu do końca, jakby brakowało mu oddechu, ale to właśnie dowód na to, ze koncert jest wiarygodny, spontaniczny i „na żywo”, że to szczere rockowe granie. O takim koncercie marzę i nie macie pojęcia, jak Wam zazdroszczę uczestniczenia w takich imprezach. To musi być przeżycie nie mające sobie równych;)

Wracając do DVD, ogromne wrażenie zrobiło na mnie Youngstown i Johnny 99, może dlatego, że kocham płytę The Ghost of TJ i Nebraskę i te utwory na mnie działają. Świetnie wykonali Rosalitę, (wersja studyjna nigdy tak do mnie nie przemawiała;), No Surrender w duecie – po prostu ogień! I fenomenalnie – Jungleland, a, nie-Boss’owy Hard Times zabrzmiał jak hymn.
Playback to ostatnia rzecz, jaką mogłabym zestawić z nazwiskiem - Springsteen. Ten facet to klasa sama w sobie, zresztą, zbyt wielkim szacunkiem Go darzę, żebym mu mogła zarzucić cokolwiek. Zupełnie nie mam dystansu, przyznaję się. Nie wiem, co w tym DVD wycięto, zmieniono, przerobiono. Przyjmuję ten koncert takim, jaki jest i czekam na następny. Najbardziej marzy mi się na własne uczestnictwo w takiej imprezie.

U uszach wciąż mi brzmi Jungleland. Co z tym zrobić? :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 8:46 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Aniu! Nic nie robić :) . Dać się właśnie ponieść.

W przyszłym roku zobaczysz na żywca :!: .


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 9:30 pm 
Offline
Forumowicz

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 9:27 pm
Posty: 50
Lokalizacja: Tarnów/Londyn
Mój mąż, nie jest fanem Bruce'a, ale włączył sobie dvd, bo mu mówiłam żeby przesłuchał i jak wróciłam z pracy to stwierdził, że woli go słuchać niż oglądać. Powiedział również, że jest bardzo mile zaskoczony, po kilka razy dawał pauzę podczas słuchania i próbował odtworzyć daną melodie na gitarze:) Później pokazałam mu moje wątpliwości, czyli to z tym się wami powiedziałam i powiedział, że przesadzam :evil:

Dla mnie dvd brzmi świetnie, bo Bruce zawsze brzmi dobrze i naprawdę zaskoczyło mnie to dvd, tymi jak na moje oko "niedociągnięciami". Może ja za dużo od niego wymagam..:/ sama już nie wiem:) Jeśli chodzi o gitarę to na pewno drugi Gilmour czy Knopfler to z niego nie jest, ale to boss i tak jest cudowny. :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 9:37 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Ania, czy nie sądzisz, że to piękne, że ta muzyka brzmi w Twych uszach ? :)

Ania, nie masz dystansu jak piszesz ! pomyśl po co masz go mieć, czy nie jest cudnie właśnie go nie mieć ? :)

Pięknie jest jak w życiu są rzeczy, sytuacje itp., które powodują entuzjazm, radość, nawet jeśli trochę przesadzone ? czy nie mam racji ? :)


Ostatnio edytowano Pn lip 05, 2010 10:39 pm przez Mirka Suwarska, łącznie edytowano 4 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 02, 2010 10:46 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Agata_bopperka_Nowak napisał(a):
[...]
Jeśli chodzi o gitarę to na pewno drugi Gilmour czy Knopfler to z niego nie jest, ale to boss i tak jest cudowny. :D


Po to ma ze sobą jeszcze Nilsa i Steva ;) :lol:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: So lip 03, 2010 8:46 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Ciekawe, czy wywołam burzę ;) Ale dla mnie najsłabszym elementem tego DVD/BD są problemy z głosem Bossa.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: So lip 03, 2010 11:24 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Mnie te problemy "głosowe" nie dziwią. Przy takiej intensywności koncertowej (czasem nawet codziennie koncert) 3-godzinne śpiewanie rockowych kawałków plus "wydzieranie" się do publiki może osłabić nawet najsilniejszy ćwiczony głos.
Poruszaliśmy już kwestię zmiany głosu Bruce na przestrzeni lat, zmianę barwy, mocy.
Widać to świetnie przy porównaniu DVD Live in NY i London Calling, dzieli je 10 lat, zmiana wyraźna, ale chyba jednak naturalna....


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: N lip 04, 2010 12:40 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Mirka Suwarska napisał(a):
Mnie te problemy "głosowe" nie dziwią. Przy takiej intensywności koncertowej (czasem nawet codziennie koncert) 3-godzinne śpiewanie rockowych kawałków plus "wydzieranie" się do publiki może osłabić nawet najsilniejszy ćwiczony głos.
Poruszaliśmy już kwestię zmiany głosu Bruce na przestrzeni lat, zmianę barwy, mocy.
Widać to świetnie przy porównaniu DVD Live in NY i London Calling, dzieli je 10 lat, zmiana wyraźna, ale chyba jednak naturalna....


Mnie też nie dziwią. Raczej trochę martwią. Zastanawiam się czy Bruce przypadkiem trochę nie lekceważy spraw swoich strun głosowych. Jagger (też nie młodzieniaszek i fakt, że śpiewający zdecydowanie krótsze koncerty) lepiej się prezentuje, a zobaczyć jak dba o struny można na DVD Four Licks... Jakoś boję się, że Bruce tak o gardło nie dba.

Ale to nie zmienia i tak faktu, że bardzo dobrze ogląda mi się "London Calling..." i że z przyjemnością słucham jak grają. Nwet jak sudiu robili jakieś dogrywki, to i tak słcham muzyki z tej płyty w wielką przyjemnością.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lip 05, 2010 9:41 pm 
Offline
Blood Brothers
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 12, 2009 11:43 pm
Posty: 185
Lokalizacja: Olsztyn
Jacek Tyc napisał(a):

W przyszłym roku zobaczysz na żywca :!: .


Oby, Jacku, oby :?
Już zaczynam odkładać kasę.

Tylko czy Boss będzie jeszcze miał siłę śpiewać?
:cry:
Takich jak On, Czas powinien zostawić w spokoju!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lip 05, 2010 10:16 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Aniu, podpisuję się pod Twoim postulatem :wink: .

Bruce na pewno będzie miał siły. Być może zaplanowanych koncertów zobaczymy mniej na trasie, ale jaka to będzie radość :!: .

Mam nadzieję, że poznamy się :) . Zobaczę Fankę Bossa :) .
Chyba, że wcześniej - w pazdzierniku podczas spotkania Fanklubu.

Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lip 05, 2010 10:17 pm 
Offline
Blood Brothers
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 12, 2009 11:43 pm
Posty: 185
Lokalizacja: Olsztyn
Mirka Suwarska napisał(a):

Ania, nie masz dystansu jak piszesz ! pomyśl po co masz go mieć, czy nie jest cudnie właśnie go nie mieć ? :)
Pięknie jest jak w życiu są rzeczy, sytuacje itp., które powodują entuzjazm, radość, nawet jeśli trochę przesadzone ? czy nie mam racji ? :)


Mirko, święta racja :D Mam dystans do wielu spraw, na tym polu sobie odpuszczam i niech tak zostanie :wink:

Tyle, że od jakiegoś czasu muzycznie się zatracam i to chyba zaczyna przybierać niewłaściwe proporcje.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 8:37 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz

Dołączył(a): Wt gru 18, 2007 9:03 am
Posty: 719
Lokalizacja: Warszawa
Mirka Suwarska napisał(a):
Jacek Tyc napisał(a):
Rafał, czas na Twój głos :) .
Widziałeś, słyszałeś, czułeś.
Jak tam w końcu było :wink: ?



Opinia Rafał będzie tu najbardziej interesująca :-) Szczęściarz :-)
Rafał chyba nie ma dostępu do netu aktualnie to trzeba poczekać na jego zdanie.


To fakt, miałem trochę szczęścia w zeszłym roku i chyba ten limit juz się wyczerpał, sądząc po tym co się teraz dzieje. Ale wracając do kontrowersyjnej wypowiedzi dotyczącej gitary Bruce'a z playbacku - zdecydowanie temu zaprzeczam. Nie ma takiej możliwości w przypadku tego artysty. W Hyde Parku widziałem/słuchałem/chłonąłem Bruce'a na żywo i potwierdzam, że każdy dzwięk z Fendera był grany!!! Jedyne sample jakie mogły mieć miejsce to gwizd Big Mana w Working On A Dream, ale nad tym też można polemizować. A wczoraj wspomnienia ożyły i to bardzo intensywnie, bo w końcu odebrałem przesyłkę :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 8:47 am 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
Faktem jest, że nieodmiennie robią na mnie wrażenie Wasze rozważania o wyższości wykonań danego utworu na poszczególnych koncertach, w ogóle o ich zawartości, przebiegu, o niuansach technicznych (na których notabene się nie znam), bo ja chyba nie byłabym w stanie tego objąć.

Ale jako laik, który widział tylko kilka koncertów na DVD i nie zna (i nie ma) nawet wszystkich płyt Bruce'a, pozwolę sobie na kilka przemyśleń odnośnie niektórych uwag zawartych powyżej.

I tak...

** Rzekomy playback... hmmm... posądzanie Bruce'a o stosowanie takich "zagrywek", to niedorzeczność. Myślę, że wykazałby się brakiem szacunku i lekceważeniem publiczności (to nie ten kaliber artysty, to by było dla Niego ujmą). Wie doskonale, że to dzięki niej tak dobrze Mu się żyje. A to zobowiązuje.Tak naprawdę artysta bez publiczności jest nikim. To ona jest Jego "pracodawcą". Kupuje płyty, jeździ jak wariat za Nim po świecie, głosuje w rankingach, pozwala się spełniać... itp. itd. Jest wierna. Czy warto to tracić? Nie sądzę.



** W materii wieku i gorszej kondycji... no cóż... artyści, to zwykli ludzie, ulepieni (wbrew pozorom) z tej samej gliny. Także starzeją się (choć niektórzy żenująco i z uporem maniaka próbują oszukać czas, co przyprawia ich jedynie o śmieszność). Mają gorsze i lepsze dni. Jak każdy z nas. Chciałabym tak wyglądać ;) i mieć werwę Bruce'a, gdy stuknie mi sześćdziesiątka. Oczywiście ma nieporównywalne możliwości utrzymania formy.

Taki koncert, to ogromny wysiłek. U Bruce'a to nie jest marna godzinka, czy dwie, ale przeważnie bite 3. godziny "wypruwania żył", bo autentyczny artysta nigdy nie jest zadowolony i dąży do perfekcji, również perfekcji występu, dając z siebie wszystko. Taki jest Bruce. I tak od kilkudziesięciu lat.
Poza tym, decyzji o zarejestrowaniu danego konceru dla potrzeb oficjalnego DVD, nie podejmuje się chyba na dzień przed nim. Przypuszczam, że to kwestia tygodni, a nawet miesięcy. Bo trzeba chociażby "odwalić" papierkową robotę. I trudno mi sobie wyobrazić (a wierzcie, wyobraźnię mam ogromną), że można przewidzieć stan samopoczucia w dniu koncertu.

O! To proponuję taki eksperyment... podczas naszego kolejnego spotkania Panowie zrobią po 50. pompek. Ciekawam Waszej kondycji... czy podołacie... ? Może lepiej zacznijcie już ćwiczyć. ;)



** Było też coś tam o częstym zerkaniu Bruce'a na monitor.

Kurcze... chyba coś ze mną nie tak, bo w ogóle nie zwróciłam na to uwagi. Widocznie to dla mnie sprawa marginalna i jej nie godna.
Spoglądał... i co z tego? Przy takim tempie, setkach piosenek, można się nieraz pogubić. Wypada jedynie się cieszyć, że nie jest rutyniarzem i nie wykonuje ich automatycznie.

Szanowne Bractwo tak wszystko pamięta??

A może to zupełnie inna sprawa. Może akurat "leciał" Jego ulubiony serial (mam nadzieję, że to nie np. "M jak miłość" ;), czy inny, za przeproszeniem, chłam) i organizatorzy postanowili zrobić Mu niespodziankę, puszczając go w czasie koncertu (co by nie stracił kolejnego odcinka). Stąd tak często "zapuszczał żurawia". Hmmm... ? ;) ;) A Wy od razu, że słów nie pamięta... ;)



** Co do setlisty... nigdy wszystkich nie da się zadowolić. Zawsze ktoś będzie odczuwać braki, że nie zaśpiewał "jego piosenki". To są setki tysięcy ludzi. Trudno zaspokoić gusta tylu. Taki koncert powinien trwać nieprzerwanie co najmniej kilka dni, a może i to by nie wystarczyło.



** A i jeszcze... "jeżdżenie" Bruce'a gitarą po statywie mikrofonu. Osobistościowo parsknęłam w tym momencie śmiechem. :)

Bawi mnie także to ganianie Bruce'a po scenie, jak dzieciak (tak naprawdę większość Panów to duzi chłopcy, tylko zgrywają twardzieli ;) ), skoki, rzucanie gitarą przy jej zmianie, te dziarskie uderzenia w struny, jak by od tego zależało życie (przecież to można zerwać sobie ścięgno, albo nawet wyrwać rękę z barku ;) ), i jeszcze ta "morda" ;) zadowolona i roześmiana. Mnie serce roście, a uśmiech bezwiednie ciśnie się na usta. :) Normalnie zaraża.

Tak naprawdę esencja "romansu" z Bruce'em tkwi w jego treści. Cieszy mnie każde z Nim spotkanie. Podoba mi się to, że Bruce, jak na rockman'a, jest artystą tak melodyjnym.
Przyjemnie też popatrzeć na to, z jakim szacunkiem i sympatią odnoszą się do siebie na scenie, na podśpiewującego Max'a, na braterskie gesty Bruce'a i Clarence'a, nawet na te "miny" Van Zandt'a, które dopełniają całości. Na to, jaką tworzą harmonię. :)
A potknięcia i niedociągnięcia Bruce'a mają też swój urok. Pokazują, że jest człowiekiem z krwi i kości. Omylnym i niedoskonałym.

I przyznajcie sami, że nierzadko Bruce daje Wam radość, chęć do ruszenia tyłka z łóżka ;), kopa do stawienia czoła rzeczywistości...
A "droga do Bruce'a" przysparza spotkań z wieloma osobami. I czyż owe spotkania nie ubarwiają Waszego życia, a niekiedy nawet diametralnie odmieniają. Niektórzy dzięki nim nawiązują przyjaźnie, a nawet miłości...

Trzeba zauważać pozytywy. Przy czym zaznaczam, że daleka jestem od gloryfikacji i braku krytycyzmu. Krytyka jest potrzebna dla zdrowia. Bo inaczej taki np. Bruce (i nie tylko) spoczął by sobie na laurach, co na dobre Jemu i nam na pewno by nie wyszło.


I jak śpiewa Bajor słowami Kofty:

"Taka jest wieczna rzeczy kolej
od śmierci chroni pieśń... ".

Więc chroń nas Brusiku jak najdłużej swoimi pieśniami... :)


Wiem, wiem... przynudzam. Dobra... no to The End. :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 9:17 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Basiu :)
jak zawsze zgrabnie i po polsku napisane :) z wielką przyjemnością czytam Twoje przemyślenia w każdej sprawie :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 9:46 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
to żeby juś skończyc sage z moim zamówieniem - od wczoraj mam plyte, plakat (plakacik) i t-shirt (no nie bardzo sie postarali).
Mam nadzieje ze do konca tygodnia znajde ciurkiem 3 godziny. Nie ukrywam, ze po tylu komentarzach sluchac i ogladac bedzie sie z wieksza przyjemnoscia.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 10:41 am 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
Mirka Suwarska napisał(a):
Basiu :)
jak zawsze zgrabnie i po polsku napisane :) z wielką przyjemnością czytam Twoje przemyślenia w każdej sprawie :)


Mireczko,
miło mi. :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 11:07 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Barbara Knappik napisał(a):
I przyznajcie sami, że nierzadko Bruce daje Wam radość, chęć do ruszenia tyłka z łóżka ;), kopa do stawienia czoła rzeczywistości...
A "droga do Bruce'a" przysparza spotkań z wieloma osobami. I czyż owe spotkania nie ubarwiają Waszego życia, a niekiedy nawet diametralnie odmieniają. Niektórzy dzięki nim nawiązują przyjaźnie, a nawet miłości...



Basiu - piękne słowa.
Jeszcze dwa lata temu nie przypuszczałbym, że znajdę tak przyjazne Osoby, mimo dzielących kilometrów - tak bliskich :) .


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 5:10 pm 
Offline
Aktywny forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 22, 2008 7:55 pm
Posty: 405
Lokalizacja: Brzeg
Też jestem szczęśliwą posiadaczką od tygodnia.
Tylko jeszcze nie obejrzałam w całości a we fragmentach i w dodatku nie do końca, ale byłam bardzo ciekawa jak to wygląda.
Moje wrażenia są takie, że na pewno Bruce nie grał z playbacku i nawet nie przyszło mi do głowy że mógłby coś takiego kiedyś zrobić, jeśli by tak było to byłoby dosyć przykro, więc liczę na uczciwość Szefa;)
Ale niestety mam wrażenie, że koncerty E Street robią się coraz bardziej rutyniarskie - przede wszystkim setlista (koleś ma tyyyle utworów a grają ciągle to samo, z małymi zmianami)
Bruce cały czas mówi to samo (i mam nadzieję że ktoś mi tu nie wyskoczy że to 60-latek, bo to nie staruszek), nie mówię, żeby wymyślał "rymowanki" na poczekaniu, ale mógłby nawiązać z publicznością więcej takiego naturalnego kontaktu bo to się robi momentami przewidywalne i sztywne; stara śpiewka w Working on a dream, i ten "Heart stoppin, pants droppin... etc E Street Band" mnie się trochę przejadł.
Na DVD z Barsy Bruce mowil ze staraja sie aby na kazdym koncercie publicznosc sie czula jak na tym jedynym wyjatkowym, czyzby o tzm zapomnieli..
A co do Steviego-no faktycznie to jego zachowanie na scenie jest już momentami nudnawe ale nie jest tak źle, tylko za cholerę śpiewać nie umie. :lol:

Zobaczymm jeszcze jak to w calosci wyglada, technicznie moim zdanim chyba spoko, choc na to nie zwracam tak wielkiej uwagi na live, moze mnie wciagnie, bo nie jest zle, choc tam powyzej wymienilam wiekszosc wad, ale jak juz wydaja cos raz na sto lat to ja sie spodziewalam bomby.


p.sMoze mi sie ostatnimi czasy krytycycm troche wlaczyl a moze po prostu przestalam traktowac Brucea jak Boga..bo juz chyba mialam taki okres)... :wink:

p.s.2 Sory za brak polskich znakow pod koniec ale cos sie pochrzanilo


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 5:18 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Barbara Knappik napisał(a):
Mirka Suwarska napisał(a):
Basiu :)
jak zawsze zgrabnie i po polsku napisane :) z wielką przyjemnością czytam Twoje przemyślenia w każdej sprawie :)


Mireczko,
miło mi. :)


Basiu, mnie nie mniej miło :) szczególnie tym bardziej, że nasze opinie są bardzo zbieżne, żeby nie rzec, że identyczne :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lip 06, 2010 5:41 pm 
Offline
Aktywny forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 22, 2008 7:55 pm
Posty: 405
Lokalizacja: Brzeg
No i normalnie teraz po przeczytaniu postu Basi mam wyrzuty sumienia... :wink: Nie wiem moze ja za duzo oczekuje... Ja bym chciala po prostu troche wiecej roznorodnosci nieprzewidywalnosci, natualnosci
Ale gdzie mnie tam krytykowac jak nie wiem czy w zyciu choc w malutkim stopniu uda mi sie cos dokonac w muzyce, tzlko ze chlopaki byli i mam nadzieje nadal beda dla mnie przykladem artystow bardzo znanych ale wciaz takich jak by dopiero walczyli o publike a ostatnio jakies to mi sie bardzo komercyjne wydaje, cokolwiek to slowo dla kazdego oznacza bo zawsze sa o to spory :wink: Ale moze cos sie zmieni


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 10:28 am 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
Jacek Tyc napisał(a):
Barbara Knappik napisał(a):
I przyznajcie sami, że nierzadko Bruce daje Wam radość, chęć do ruszenia tyłka z łóżka ;), kopa do stawienia czoła rzeczywistości...
A "droga do Bruce'a" przysparza spotkań z wieloma osobami. I czyż owe spotkania nie ubarwiają Waszego życia, a niekiedy nawet diametralnie odmieniają. Niektórzy dzięki nim nawiązują przyjaźnie, a nawet miłości...



Basiu - piękne słowa.
Jeszcze dwa lata temu nie przypuszczałbym, że znajdę tak przyjazne Osoby, mimo dzielących kilometrów - tak bliskich :) .


:)
Jacku... i właśnie o to w tym wszystkim chodzi.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 10:37 am 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
Mirka Suwarska napisał(a):
Basiu, mnie nie mniej miło :) szczególnie tym bardziej, że nasze opinie są bardzo zbieżne, żeby nie rzec, że identyczne :)


Bardzo mnie to cieszy. :)
Jakie to budujące, że spotkać jeszcze można bratnią duszę. :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 10:51 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz

Dołączył(a): Wt gru 18, 2007 9:03 am
Posty: 719
Lokalizacja: Warszawa
Basia, ja powiem tylko że przeczytałem Twoją wypowiedź klika razy z rzędu! I na pewno jeszcze do niej wrócę.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 10:57 am 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
Rafał,
i teraz mi się dostanie... ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 11:03 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
Natalka Bujnowska napisał(a):
Bruce cały czas mówi to samo (i mam nadzieję że ktoś mi tu nie wyskoczy że to 60-latek, bo to nie staruszek), nie mówię, żeby wymyślał "rymowanki" na poczekaniu, ale mógłby nawiązać z publicznością więcej takiego naturalnego kontaktu bo to się robi momentami przewidywalne i sztywne; stara śpiewka w Working on a dream, i ten "Heart stoppin, pants droppin... etc E Street Band" mnie się trochę przejadł.
Na DVD z Barsy Bruce mowil ze staraja sie aby na kazdym koncercie publicznosc sie czula jak na tym jedynym wyjatkowym, czyzby o tzm zapomnieli. . .


Tak, troche sie to powtarza, ale zaczynam sie zastanawiac jak w ogole mozna zachowac swiezosc i "innosc" jak gra sie przez pol roku co drugi dzien. Dlatego mysle, ze jednak nie jest tak zle. Do jakiegos stopnia koncert jest wyrezyserowany (pamietam zaskoczenie, gdy ogladalem DVD Stonsow z Bridges to Babillon z koncertu w Bremie, a myslalem ze to "moj" z Chorzowa). Ale mysle ze w przypadku TESB to jest absolutne minimum. Boss zmienia przeciez ustalona setliste w trakcie koncertu, tak ze chlopaki (i dziewczyny) sa zaskoczeni. Co do Heart stopping, pants droping itd. to mysle ze jest to zabieg swiadomy - taka wizytowka, znamie - cos co jest od Bossa dla TESB. A poza tym to jest oryginalne i dobre, trudno sie rezygnuje z dobrych pomyslow (jak sa swoje :)). Mysle ze jest to troche swiadome i bardzo OK.
Co do starania sie zeby kazdy show byl najlepszy - to znow wraca temat jak mobilizowac sie co drugi dzien na 100% mozliwosci i to dotyczy kazdego czlonka zespolu - solo to co innego - jak ktos zaznal w zyciu sportu druzynowego i indywidualnego to wie o czym mowie. Ale znow "obiektywnie' trzeba przyznac ze ekipa zdaje egzamin. Toczyla sie dyskusja czy graja dla kasy czy dla przyjemnosci - mysle ze "dla przyjemnosci" w dominujacej czesci - tak pisze Stevie we wstepniaku w Uncut special - znaja sie od 45 lat ale caly czas swietnie sie bawia stojac obok siebie na scenie.
I wreszcie co do obiektywizmu - to mam to troche w nosie, no troche sie staramy, ale co nam broni miec hopla - inni maja swoje Celiny, Oasis czy inne tam jakies . . .


Ostatnio edytowano Śr lip 07, 2010 1:48 pm przez Mirek Kwiatkowski, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 11:20 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz

Dołączył(a): Wt gru 18, 2007 9:03 am
Posty: 719
Lokalizacja: Warszawa
Barbara Knappik napisał(a):
Rafał,
i teraz mi się dostanie... ;)

Wręcz przeciwnie!!!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 3:35 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Anna Tchórzewska napisał(a):
Mirka Suwarska napisał(a):

Ania, nie masz dystansu jak piszesz ! pomyśl po co masz go mieć, czy nie jest cudnie właśnie go nie mieć ? :)
Pięknie jest jak w życiu są rzeczy, sytuacje itp., które powodują entuzjazm, radość, nawet jeśli trochę przesadzone ? czy nie mam racji ? :)


Mirko, święta racja :D Mam dystans do wielu spraw, na tym polu sobie odpuszczam i niech tak zostanie :wink:

Tyle, że od jakiegoś czasu muzycznie się zatracam i to chyba zaczyna przybierać niewłaściwe proporcje.



Tylko jakie są te właściwe proporcje ? I czy w ogóle warto nad tym panować ?
Dla mnie Bruce jest już jak nałóg, ale taki, który nie szkodzi memu zdrowiu fizycznemu i psychicznemu, czasem mej kieszeni jeno :)
A że brak może dystansu ? ale po co mi mieć stale ten dystans, czyż nie jest zbyt wiele momentów, sytuacji we życiu naszem codziennym, kiedy trzeba być takim "akuratnym" ?
Nie stylizuje się jeszcze na Bruce więc myślę, że dystans mogę mieć schowany gdzieś głęboko :P

Bruce jest dla mnie "darem od natury", bo tworzy tak jakby wiedział jakiej muzyki potrzebuję :) Trzymam kciuki, aby miał zdrowie i siłę tworzyć i grać przez następne lata :)
Krytykować nie chcę, bo nie dostrzegam z jakich powodów miałabym to robić.... Wszystkie niedociągnięcia, które zauważamy czy na koncercie czy choćby na tym DVD, to dla mnie drobiazgi nie warte dyskusji, gdyż albowiem natenczas :) są niczym wobec tego jak oceniam Go za całokształt :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 7:07 pm 
Offline
Blood Brothers
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 12, 2009 11:43 pm
Posty: 185
Lokalizacja: Olsztyn
Mirka Suwarska napisał(a):

Tylko jakie są te właściwe proporcje ? I czy w ogóle warto nad tym panować ?
Dla mnie Bruce jest już jak nałóg, ale taki, który nie szkodzi memu zdrowiu fizycznemu i psychicznemu, czasem mej kieszeni jeno :)


No nie wiem… ;) Mojemu zdrowiu chyba jednak szkodzi;)))) A może rzeczywiście nie warto w tej kwestii określać norm? ;))

W zeszłym roku wzięłam tydzień urlopu z okazji urodzin Bruce;) A środę, 23.09. spędziłam słuchając Trójki - od 05.10. do północy, zapisując wszystkie utwory, które tego dnia zostały zagrane. Na Forum oczywiście też siedziałam, ale nie byłam jeszcze wtedy zarejestrowana, więc tylko czytałam, co piszecie;) sącząc przy tym Sheridana, (wszak Boss ma także irlandzkie korzenie;)

Krótko mówiąc - słucham, słucham i jeszcze raz słucham. I oglądam. I przekopuję Forum, zatrzymując się najczęściej na genialnych tłumaczeniach Maćka i kilku innych osób.

Wyeliminowałam z mojego życia parę spraw, m.in. taką czynność, jak oglądanie TV (chyba że się trafi długo oczekiwany przeze mnie film z odpowiednim aktorem;)) czyli włączam raz na kilka m-cy;)


Ale to trochę nie w temacie London Calling, więc kończę bo Szef się wkurzy :D

Co do DVD, koncert baaaardzo mi się podoba, a jeszcze bardziej - recenzja Basi. Kapitalna!!! :wink:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 7:35 pm 
Offline
Blood Brothers
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr wrz 15, 2004 2:10 pm
Posty: 1876
Lokalizacja: Bytom ( Badlends )
Kiedys starałem się zliczyć koncerty Bossa. Wyszło od 1968 roku ponad 2800 występów ! , w najbardziej pracowitym roku ponad ponad 150 wieczorów na scenie... ( choć były lata z kilkoma zaledwie )
Taki wykon sam w sobie powoduje wpadanie rutynę więć cudów niema powtarzają sie gagi sceniczne , okrzyki , wygłupy i słynne ( eeee...eee..eee...) monologi.
Ale niebęde miał Mu tego za złe i o ile loś i bogowie pozwolą "spakuje torbę i powędruje gdzie Jego muzyka , Band i cała reszta.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 8:36 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Czasem myślę, że my jako fani wstydzimy się okazywać entuzjazm jaki w nas jest w związku z Boss-em ! A jeśli go okazujemy to się zaczynamy z niego usprawiedliwiać :)
Choć to nie dziwne wcale, bo to nasza cecha narodowa, powściągliwość.

Jako fani powinniśmy umieć spojrzeć krytycznie na naszego artystę, jak najbardziej. Możemy nie być zachwyceni kolejną płytą studyjną, jak to było w przypadku "WOAD", czy kolejnym DVD. Jednak jako fani, jako jedyna (nic nie wiem o innych) zorganizowana grupa, powinniśmy pokazać innym wszystko to co działa na korzyść Bruce i wyróżnia Go ponad innych artystów rockowych.

Tu chciałam zacytować końcówkę recenzji koncertu Bruce w Monachium 2 lipca 2009 r., którą zamieścił miesięcznik "Teraz Rock", we wrześniowym numerze z ub. roku, cytuję za red. Robertem Filipowskim:

"Koncert trwał 2 godziny i 3 kwadranse, ale wątpię by ktokolwiek ze zgromadzonych narzekał, że było za długo. Springsteen mógłby sypnąć jeszcze tuzinem utworów i każdy zostałby przyjęty równie entuzjastycznie. Niesamowita jest forma zespołu. Bruce w tym roku skończy 60 lat, w podobnym wieku jest reszta grupy, a energia, jaka od nich bije, przekracza wszelkie oczekiwania. I jeszcze ten entuzjazm: zero manieryzmu, pełen autentyzm, pasja i radość z każdej sekundy na scenie. To esencja rocka, nawet The Rolling Stones dziś tak nie potrafią."

Nie wiem czy Pan Redaktor jest fanem Bruce, ale na pewno Jego spostrzeżenia są słuszne :)


Ostatnio edytowano Cz lip 08, 2010 10:13 am przez Mirka Suwarska, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 9:11 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Gdzieś przeczytałem czy usłyszałem, że Bruce to swojak, bo nie ma tatuaży. Jego udziałem nie są skandale, nie ma kolczyka w pewnym miejscu... Dosłownie.

Showbiznes jest pełen skrzywionych postaci, z nałogiem, po odwykach, odsiadkach, za pobicie, jazdę pod wpływem, z aferami łóżkowymi.
Najgorsze jest to, że stawiani są za wzór, szczególnie dla dzieci i młodzieży.

Jeszcze w " Tylko Rocku " przeczytałem kiedyś wywiad z Markiem Piekarczykiem, że zmienił stosunek do Eddiego van Halena ( cyt: " Ten dupek Eddie " ) gdy zobaczył go palącego na scenie.

Bruce nie dał " ciała " w rażący sposób. Nie musimy się za Niego wstydzić.
Wspomniana przez Mirkę i niedawno przeze mnie kultura wypowiedzi na naszym Forum jest unikalna w porównaniu ze słowami na niektórych forach innych wykonawców.

Bruce pamiętam z dzieciństwa, z programów w Polish TV :) . Z opaską na czole, wydzierającego się i szalejącego z gitarą.
Jednak musiało minąć ładnych parę lat, aby odkryć Go w sposób świadomy.

Bruce, " Can You Hear Me ? " :)
Jeśli jesteś teraz u siebie, to chłopak z Polski chcialby podziękować Tobie za emocje i wzruszenia, jakich jesteś dawcą :D .

Polska czeka, " Blood Brothers " czekają.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 07, 2010 11:19 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Oj, czekamy i nie tylko "London Calling" oglądamy :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lip 08, 2010 12:25 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Jacek Tyc napisał(a):
[...]
Wspomniana przez Mirkę i niedawno przeze mnie kultura wypowiedzi na naszym Forum jest unikalna w porównaniu ze słowami na niektórych forach innych wykonawców.

[...]



Nie może być inaczej :) Bruce jest wyjątkowym artystą i tylko tacy wyjątkowi ludzie umieją docenić jego dzieło i pod własnym nazwiskiem wyrażać swe opinie w necie :P


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lip 08, 2010 8:58 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Otóż to, mili Państwo.

Bruce ma świadomość, że tacy Fani, jak My i tysiące na świecie stoją za Nim murem :) .


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 09, 2010 7:31 am 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
Anna Tchórzewska napisał(a):
Co do DVD, koncert baaaardzo mi się podoba, a jeszcze bardziej - recenzja Basi. Kapitalna!!! :wink:

Aniu, dziękuję bardzo. :)
Ale to było jedynie ustosunkowanie się do kilku stwierdzeń. :)


Ostatnio edytowano Pt lip 09, 2010 1:27 pm przez Barbara Knappik, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 09, 2010 8:41 am 
Offline
Aktywny forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 22, 2008 7:55 pm
Posty: 405
Lokalizacja: Brzeg
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
Natalka Bujnowska napisał(a):

Bruce cały czas mówi to samo (i mam nadzieję że ktoś mi tu nie wyskoczy że to 60-latek, bo to nie staruszek), nie mówię, żeby wymyślał "rymowanki" na poczekaniu, ale mógłby nawiązać z publicznością więcej takiego naturalnego kontaktu bo to się robi momentami przewidywalne i sztywne; stara śpiewka w Working on a dream, i ten "Heart stoppin, pants droppin... etc E Street Band" mnie się trochę przejadł.
Na DVD z Barsy Bruce mowil ze staraja sie aby na kazdym koncercie publicznosc sie czula jak na tym jedynym wyjatkowym, czyzby o tzm zapomnieli. . .

Tak, troche sie to powtarza, ale zaczynam sie zastanawiac jak w ogole mozna zachowac swiezosc i "innosc" jak gra sie przez pol roku co drugi dzien. Dlatego mysle, ze jednak nie jest tak zle. Do jakiegos stopnia koncert jest wyrezyserowany (pamietam zaskoczenie, gdy ogladalem DVD Stonsow z Bridges to Babillon z koncertu w Bremie, a myslalem ze to "moj" z Chorzowa). Ale mysle ze w przypadku TESB to jest absolutne minimum. Boss zmienia przeciez ustalona setliste w trakcie koncertu, tak ze chlopaki (i dziewczyny) sa zaskoczeni. Co do Heart stopping, pants droping itd. to mysle ze jest to zabieg swiadomy - taka wizytowka, znamie - cos co jest od Bossa dla TESB. A poza tym to jest oryginalne i dobre, trudno sie rezygnuje z dobrych pomyslow (jak sa swoje :)). Mysle ze jest to troche swiadome i bardzo OK.
Co do starania sie zeby kazdy show byl najlepszy - to znow wraca temat jak mobilizowac sie co drugi dzien na 100% mozliwosci i to dotyczy kazdego czlonka zespolu - solo to co innego - jak ktos zaznal w zyciu sportu druzynowego i indywidualnego to wie o czym mowie. Ale znow "obiektywnie' trzeba przyznac ze ekipa zdaje egzamin. Toczyla sie dyskusja czy graja dla kasy czy dla przyjemnosci - mysle ze "dla przyjemnosci" w dominujacej czesci - tak pisze Stevie we wstepniaku w Uncut special - znaja sie od 45 lat ale caly czas swietnie sie bawia stojac obok siebie na scenie.
I wreszcie co do obiektywizmu - to mam to troche w nosie, no troche sie staramy, ale co nam broni miec hopla - inni maja swoje Celiny, Oasis czy inne tam jakies . . .


Chyba masz rację :oops:
Właściwie to jestem "nieobiektywna" bo na 3 koncertach jakich byłam takich odczuć nie miałam. Widocznie bardzo potrzebuję jechać na koncert! Bo DVD mnie tak nie bierze...

A wiadomo kiedy będzie jakaś trasa i czy?
Mimo wszystko jeśli będzie to mam nadzieję, że setlista się nieco a może nawet znacząco zmieni. :wink:

Mnie to by się także marzyły akustyczne koncerty, z kawałkami z The Ghost of Tom Joad, Nebraski, no i bardziej kameralne, to dopiero musi być fajne, taki bliższy kontakt z artystą. Ale na każdy koncert pojadę jeśli tylko kaska pozwoli.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 09, 2010 9:23 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 23, 2008 12:28 pm
Posty: 519
Lokalizacja: Land of Hope and Dreams
obejrzale na szybko Disc 1. Jakos dziwnie sie oglada. Jakby krecono "z reki". Nie jest tak dobrze jak np. Live in NYC. Nawet sam poczatek jakos tak ze srodka sceny, bez zadnej dramaturgii - napisy,"play concert" juz Boss na scenie. Steven faktycznie bez formy glosowej. Wydaje mi sie ze Na graniu skoncentrował sie Nils. Reszta bez zmian - trzymaja poziom do jakiego przyzwyczaili fanow od lat. Podoba mi sie Charlie, bardzo ladnie sie wkomponowal i bawi gra i byciem na scenie. Bardzo podobała mi sie koncowka z Racing in the Street na czele, przekonalem sie (jak do paru innych wysluchanych na koncertach) absolutnie do Radio Nowhere, i wreszcie mocne Lonsome Day. She is the One, Out in the Street i Waiting on the Sunny Day widzielismy juz zagrane z wieksza para. Working on a Dream - to przeboj sam w sobie. To to tyle po pierwszym szczatkowym ogladaniu.
Czy ktos wie ile bylo ludzi w Hyde Parku?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 09, 2010 9:35 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Natalka Bujnowska napisał(a):
Bruce cały czas mówi to samo (i mam nadzieję że ktoś mi tu nie wyskoczy że to 60-latek, bo to nie staruszek), nie mówię, żeby wymyślał "rymowanki" na poczekaniu, ale mógłby nawiązać z publicznością więcej takiego naturalnego kontaktu bo to się robi momentami przewidywalne i sztywne; stara śpiewka w Working on a dream, i ten "Heart stoppin, pants droppin... etc E Street Band" mnie się trochę przejadł.


Nie do końca się z Tobą zgadzam. forma przedstawiania zespołu jest świetna i co najważniejsze pozwala całej sali/stadionowi wykrzyczeć E - STREET - BAND! Dla mnie to wspanaiał okazja podziękowania wspaniałej kapeli, która przez lata pozostawała jakby w cieniu Bossa... Swego czasu bardzo podobało mi się jak Boss przedastawiał zespół na DVD z NYC, ale po stokroć wolę obecne zakończenie koncertów, gdy mogłem z tysiącami fanów wykrzyczeć słowa E STREET BAND!

Co do powtarzalności... chyba każdy wykonawca zakłada, że zdecydowana większość ludzi na koncercie to tacy, dla których to jedyny koncert, przynajmniej w ramach danej trasy. I dla nich wykonawca stara się zaoferowac to co ma najlepszego. A że są na koncercie typki ;), które obskoczyły już pół trasy i wszytko znają na pamięć... to co? z ich powodu ma pozbawić kilkadziesiąt tysięcy ludzi czegoś fajnego?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 09, 2010 9:37 am 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Mirek Kwiatkowski napisał(a):
obejrzale na szybko Disc 1. Jakos dziwnie sie oglada. Jakby krecono "z reki". Nie jest tak dobrze jak np. Live in NYC. Nawet sam poczatek jakos tak ze srodka sceny, bez zadnej dramaturgii - napisy,"play concert" juz Boss na scenie. Steven faktycznie bez formy glosowej. Wydaje mi sie ze Na graniu skoncentrował sie Nils. Reszta bez zmian - trzymaja poziom do jakiego przyzwyczaili fanow od lat. Podoba mi sie Charlie, bardzo ladnie sie wkomponowal i bawi gra i byciem na scenie. Bardzo podobała mi sie koncowka z Racing in the Street na czele, przekonalem sie (jak do paru innych wysluchanych na koncertach) absolutnie do Radio Nowhere, i wreszcie mocne Lonsome Day. She is the One, Out in the Street i Waiting on the Sunny Day widzielismy juz zagrane z wieksza para. Working on a Dream - to przeboj sam w sobie. To to tyle po pierwszym szczatkowym ogladaniu.
Czy ktos wie ile bylo ludzi w Hyde Parku?


Mirek, wszystkim się nie dogodzi ;) Jakby było nakręcone wejście na scenę, to zaraz pojawiłyby się głosy, że na innych koncertowych DVD też tak samo wchodzili ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 388 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Strefa czasowa: UTC [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL