Forum dyskusyjne BLOOD BROTHERS

- polskiego fanklubu Bruce'a Springsteena i The E Street Band
Teraz jest Śr sty 24, 2018 2:32 am

Strefa czasowa: UTC [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn cze 17, 2013 11:26 am 
Offline
Mr. Darkness
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 20, 2009 3:08 pm
Posty: 1690
Lokalizacja: Warszawa
Start: 19.20

1. Land Of Hope And Dreams
2. Jackson Cage
3. Radio Nowhere
4. Save My Love (Sign Request)
5. Rosalita (Come Out Tonight) (Sign Request)
6. This Hard Land
7. Lost In The Flood (Sign Request)
8. Wrecking Ball
9. Death To My Hometown
10. Hungry Heart

***Darkness On The Edge Of Town Album***
11. Badlands
12. Adam Raised A Cain
13. Something In The Night
14. Candy's Room
15. Racing In The Street
16. The Promised Land
17. Factory
18. Streets Of Fire
19. Prove It All Night
20. Darkness On The Edge Of Town

21. Shackled And Drawn
22. Waitin' On A Sunny Day
23. The Rising
24. Light Of Day
*******
25. Pay Me My Money Down
26. Born To Run
27. Bobby Jean
28. Dancing In The Dark
29. Tenth Avenue Freeze-Out
30. Twist And Shout
*******
31. Thunder Road (Solo Acoustic)

End: 22.35

Historia związana z wyjazdem na ten koncert jest dość skomplikowana i chyba całej nie warto nawet przytaczać...
W grudniu zapadła decyzja o wyjeździe na Wembley, decyzja ta została jednak anulowana wskutek niespodziewanego wyjazdu do Mediolanu, po którym to pomysł z Londynem został wskrzeszony a może tylko resuscytowany?...

Do Londynu pojechaliśmy w tym samym składzie, w którym podbiliśmy Sztokholm - 11 maja i Mediolan - 3 czerwca, czyli ja, moja dziewczyna - Monika, Mama i kumpel - Michał. Po podwójnym uderzeniu BITUSA byliśmy lekko wystraszeni i rozbici. Wszyscy chcieliśmy w końcu usłyszeć utwory z lat 1973-1980, na mnie dodatkowo ciążyło brzemię w postaci dziewczyny, dla której skłonny byłem zjeździć pół świata, aby tylko mogła usłyszeć kilka wyjątkowych utworów...

No nic, kto nie ryzykuje, ten traci i z takim mało optymistycznym nastawieniem spotkaliśmy się w sobotni poranek na warszawskim lotnisku.
Mieliśmy trochę dosyć żartów na temat 3 koncertu z najbardziej znaną płytą Bossa, więc ograniczyliśmy się do jak najlepszej organizacji całego wyjazdu. ;) W hotelu byliśmy koło godziny 15 a całą podróż, bez żadnych perturbacji, pomagały mi przejść różnego rodzaju napoje i substancje nie zawierające informacji o skutkach ubocznych spożycia, jak to bywa w przypadku leków...
Szybkie zameldowanie, odświeżenie się i koło 17 już byliśmy w drodze na legendarny obiekt. Pod samym stadionem byliśmy koło 18, zdążyliśmy odebrać bilety dla dziewczyn od będących tam Izy & Michaela i ustawiliśmy się w kolejce do wejścia. Wembley robi wrażenie, jest to monumentalny stadion, nieco nowoczesny i mogący nie podobać się fanom rodem z 1985 roku, ale na pewno nie można odebrać mu tego, że robi chyba na każdym wrażenie. Jest wielki, zwłaszcza od wewnątrz a roztaczający się nad nim łuk dodatkowo potęguje wrażenie wielkości tego kolosa.

Na płycie stanęliśmy koło 19, tym razem nie było pitów, przepychanek (tych słownych i nie tylko) i negatywnych emocji, chcieliśmy po prostu powtórkę z Mediolanu i chyba się na taką zanosiło a przynajmniej w kwestii miejsc na płycie... Bruce Springsteen wyszedł na scenę wcześnie (co było do przewidzenia w Londynie, gdzie tzw. cisza nocna przypada na godzinę 22,30-23,00), kiedy jeszcze część publiczności była poza stadionem. Niestety nie da się dogodzić każdemu a winni chyba w tym przypadku są organizatorzy/ludzie z obsługi, którzy zaczęli wpuszczać ludzi za późno. Odrzućmy jednak na bok te nudne rozważania, bo to właśnie zespół zaczął koncert od Land Of Hope And Dreams. Bruce Springsteen po raz pierwszy na nowym stadionie Wembley i po raz pierwszy od 1988 roku, kiedy to promował album Tunnel Of Love. Uderzył w nas kiepski dźwięk, mocno rozszczepiony i niosący się ciężkim echem. Jackson Cage to była pierwsza niespodzianka, świetnie zagrany utwór, wg mnie lepiej, niż w Wiedniu w 2009 roku. Słychać było, że Boss jest w kapitalnej formie wokalnej, co bardzo nam się podobało. Radio Nowhere to kolejne miłe zaskoczenie a zwłaszcza tak wcześnie. Później zaczęło się zbieranie requestów i sprzężona z nimi nerwowa atmosfera. :) Save My Love, Rosalita, This Hard Land – nie było się o co martwić, bardzo fajny utwór z The Promise, zawsze temperamentna Rosalita i rewelacyjny powrót do Pragi. Dźwiękiem chyba zajął się ktoś, kto powinien był to zrobić podczas soundchecku, bo słychać było poprawę w stosunku do tego, co było słychać 30 minut wcześniej.

Lost In The Flood to pierwsza wielka niespodzianka, byliśmy oszołomieni i zachwyceni. Powoli zaczynałem wierzyć, że dane nam być na koncercie, który będziemy naprawdę przeżywać pełną piersią! To arcydzieło muzyczne zostało napisane i skomponowane przez chłopaka z New Jersey całe 40 lat temu… 8 minut misterium muzycznego, na które czekaliśmy. Jak zawsze ekspresyjne wykonanie, pełne uniesień, zmian tempa i ‘zwrotów akcji’.

Wrecking Ball i Death To My Hometown to klasyki tej trasy, bez których chyba nie może obejść się żaden koncert. Już po nich obrót o 180 stopni i kojelny request – dość zabawny i dotyczący utworu Hungry Heart – czyżby jednak nie zagrał całej płyty? Czekamy i bawimy się w najlepsze, przecież utwory z The River zawsze są mile widziane! :) Zaraz po nim światła gasną i prócz 73,000 ludzi nie słychać nic… Czy to jest ten moment?... Spojrzałem w górę, zamknąłem oczy i chciałem się wyłączyć tak, żeby oczyścić swój umysł przed tym, co miało nadejść… Tylko co to miało być? BITUSA grał w Mediolanie, ale to zawsze mógł zagrać, w końcu to Wembley! Born To Run? Byłoby cudownie, w końcu Bruce był po raz pierwszy w Londynie w 1975 roku podczas pamiętnych koncertów w Hammersmith Odeon. Darkness…? Ekhm, to mało prawdopodobne, ale pamiętałem, że to była jedyna trasa, podczas której Springsteena nie było w Anglii, więc…

Zamarłem, kiedy usłyszałem wypowiadane przez Springsteena ‘Darkness On The Edge Of Town from start to finish’. Tak, to prawda, on chyba nie żartuje? Kiedy po sekundzie zdaliśmy sobie sprawę, że zagrają ten album, wszyscy ‘poderwaliśmy się’ i chóralnie wrzasnęliśmy, jak w jakiejś ekstazie voo-doo, budząc okolicznych angoli z koncertowej hibernacji. ;) Nim powróciłem do żywych, już słyszałem jednoznaczne ‘One, Two!’ będące znakiem dla Maxa do rozpoczęcia Badlands. Ahhh… Bajka! Czułem się, jak w 1978 roku, przypomniałem sobie dwa pierwsze Sztokholmy i Goteborg, ale tu było coś więcej, nie chodziło tylko o mnie. Adam Raised A Cain z dobrze wyważonym głosem Bruce’a świetnie przecinał stadion, potem kolejna perełka – Something In The Night. Emocjonalny ładunek był ogromny. Candy’s Room to kolejny dynamit – jak ja kocham 1978 rok! Po ostatnich dźwiękach światła zgasły i zapadła względna cisza… Po chwili rozległ się fortepian zwiastujący jeden w najpiękniejszych utworów z repertuaru Springsteena i nie tylko. Racing In The Street, to ten utwór, który obok Backstreets, Jungleland, Drive All Night i Lost In The Flood potrafi wynieść koncert na wyżyny a nawet zmienić jego oblicze. Nie będzie zaskoczeniem, jeżeli napiszę, że było to poruszające wykonanie z bezbłędną solówką Roya na fortepianie. Zdawało się, że ona się nigdy nie skończy. Śmiało mogę powiedzieć, że fortepianowe outro jest jak wino. Kilka razy wzruszenie i radość powodowały przypływ gorąca i szkliły oczy… Po oklaskach, Bruce harmonijką rozpoczął The Promised Land, następnie magiczne Factory, po czym przeszedł w ostre i gitarowe Streets Of Fire. Przez moment czułem tą rozpacz i ból sprzed 35 lat. Genialne połącznie charakterystycznego wokalu Springsteena i chropowatego brzmienia gitary. Prove It All Night zagrane bez intra z 1978 roku, ale za to ze świetnym outro zagranym przez Nilsa. Po raz kolejny szum oklasków i tytułowy utwór – jak zawsze zagrany i zaśpiewany z pasją i przekonaniem, zakończony rozpaczliwym rykiem wśród nieprzemijających braw. Nastęnie ukłony do publiczności. My wciąż nie wierzyliśmy… Cała płyta Darkness On The Edge Of Town została zagrana, od początku do końca.

Byliśmy spełnieni i gotowi na rock’n’rollowy szał. :) Przy Shackled And Drawn i Waitin’ On A Sunny Day tańczyliśmy i śpiewaliśmy, zabawa była przednia. Po The Rising, Bruce zaczął grać agresywne solo gitarowe, po którym zespół wszedł z Light Of Day. Kolejne zaskoczenie! Ileż radości mieliśmy przy tym wykonaniu, gardła zdzieraliśmy bezlitośnie. :) Przy Pay Me My Money Down byliśmy chyba najgłośniejszą i najlepiej bawiącą się publicznością poza pitem. ;) To były cudowne chwile… Born To Run, to utwór, bez którego nie może być koncertu, Bobby Jean, to kolejny request, zresztą bardzo trafiony. Znów widać było morze machających rąk. Przy tanecznym Dancing…, Bruce wyrwał kilka dziewczyn na scenę, które tańczyły i zbierały brawa rozbawionej publiczności. Teth Avenue… nie mogło zabraknąć, jak i wspomnienia Clarence’a i Danny’ego. Kolejne piękne chwile na Wembley. Przy Twist And Shout chyba zacząłem tracić głos, jednak nogi nie odmawiały posłuszeństwa i wdzięcznym twistem próbowaliśmy przedłużyć tą chwilę w nieskończoność. ;)

Przy tysiącach braw zespół opuścił scenę, jednak Bruce został trzymając harmonijkę i akustyczną gitarę. Około 73,000 fanów zostało pożegnanych romantyczną i wzruszającą wersją Thunder Road. Śpiewaliśmy wraz ze Springsteenem i chłonęliśmy ostatnie akordy i słowa. Wybrzmiały ostatnie dźwięki i Bruce Springsteen podziękował wszystkim za te 3 godziny i 15 minut magii i jedności.

It’s a Town full of losers and we’re pullin’ out of here to win…

Udało nam się.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn cze 17, 2013 12:49 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 11, 2004 9:29 pm
Posty: 4001
Lokalizacja: Warszawa
Czyli to był jednak ten moment :-)


Bardzo zazdroszczę Jacku całego Darkness..., marzy mi się :-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn cze 17, 2013 10:03 pm 
Offline
Forumowicz na dorobku

Dołączył(a): N sty 06, 2013 1:06 pm
Posty: 25
Wrzucam na tydzień:

http://www.lincoln35.pl/BS.zip

jakość jaka jest taka jest, ale... może komuś się spodoba. Tylko trochę miałem mało miejsca.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn cze 17, 2013 11:12 pm 
Offline
Początkujący forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 20, 2013 8:30 pm
Posty: 10
Lokalizacja: Warszawa / Londyn
Koncert był genialny :) mój pierwszy, ale na pewno nie ostatni... Ja liczyłam na 'Born to run', ale 'Darkness...' też zrobiło świetne wrażenie. Cały koncert zaś zleciał tak niesamowicie szybko... Zabrakło mi paru piosenek, ale przy tylu świetnych albumach, wypadałoby zjeździć całą trasę żeby zaspokoić swoje koncertowe pragnienia :)

Kilka moich zdjęć jest tutaj:
https://picasaweb.google.com/1023056363 ... sZfPvsjxBA

Nie są może wspaniałej jakości, ale zawsze jakaś pamiątka, jakby ktoś był zainteresowany.

A dwa moje filmiki z koncertu ('Waitin' on a sunny day' i 'Hungry heart' - szczególnie ten drugi polecam :D)są na youtube:
https://www.youtube.com/channel/UCZHvDX ... iPIbDyMLNw

Dziękuję koncertowym towarzyszom z forum za wspólne chwile na Wembley :)

Teraz tylko czekać na kolejny...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt cze 18, 2013 10:03 pm 
Offline
Aktywny forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 28, 2007 4:59 pm
Posty: 331
Lokalizacja: Łódź
To i ja dodam słowo od siebie. Jutro wrzucę kilka zdjęć. Moim zdaniem bardzo dobra set lista, przede wszystkim całe Darkness, poza tym Lost in Flood, Bobby Jean (słyszałem już w Austrii, ale zawsze mnie rozczula ten numer), fantastyczna akustyczna wersja Thunder Road. Dzięki Kasi i Radkowi za towarzystwo na koncercie. Angole są lekko sztywni, o czym się już kilka razy przekonałem. Koło nas stali Włosi, cały czas śpiew i zabawa, jeden popłakał się podczas Bobby Jean. To nie był tak dobry koncert jak zeszłoroczne Berlin i Praga, ale i tak było niesamowicie. Wembley fajny stadion, ale nie ma co mieć kompleksów. Co do widoczności, staliśmy jakieś 35 m. od sceny.
Podczas tego koncertu miałem wrażenie, że Jake nie jest już spięty, widać że ma naturę showmana.

p.s dzień później byłem na The Who w sali o2. W życiu nie słyszałem lepiej nagłośnionego koncertu. Sam występ mistrzostwo świata.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Wt cze 18, 2013 11:24 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Cieszę się, ze byliście w świątyni muzyki i sportu.
W przyszłym roku będę polował na jakiś zacny występ w tym miejscu.
Dla mnie osobiście Wembley zawsze będzie kojarzyć się Live Aid, a także z 11 i 12 lipca 1986 roku, gdzie był tylko jeden Gospodarz, który zawładnął tym obiektem i duszami publiki oraz 1966 rokiem - z Mundialem, gdzie synowie Albionu zdobyli jedyne do tej pory mistrzostwo.

Bartek, fajnie byłoby gdybyś napisał w innym wątku o koncercie The Who.
Niedawno na BBC była rozmowa z Townshendem i Daltrey'em. Obaj w dobrych humorach i formie jakby :wink: .
Jak było?
Czekam z ciekawością.

Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: So cze 22, 2013 11:45 am 
Offline
Aktywny forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 28, 2007 4:59 pm
Posty: 331
Lokalizacja: Łódź
Kilka zdjęć z Londynu:

Obrazek

Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: So cze 22, 2013 11:48 am 
Offline
Aktywny forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 28, 2007 4:59 pm
Posty: 331
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
PostNapisane: Śr lip 03, 2013 1:02 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 12, 2007 9:15 am
Posty: 1287
Lokalizacja: Katowice
Jacek Kubiak napisał(a):
Historia związana z wyjazdem na ten koncert jest dość skomplikowana i chyba całej nie warto nawet przytaczać...

W grudniu zapadła decyzja o wyjeździe na Wembley, decyzja ta została jednak anulowana wskutek niespodziewanego wyjazdu do Mediolanu, po którym to pomysł z Londynem został wskrzeszony a może tylko resuscytowany?...

Dzięki młody! Troche jakbysmy tam byli ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL