Forum dyskusyjne BLOOD BROTHERS

- polskiego fanklubu Bruce'a Springsteena i The E Street Band
Teraz jest Pt sty 19, 2018 10:17 pm

Strefa czasowa: UTC [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt paź 12, 2007 1:48 pm 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
Słuchajcie... doznałam olśnienia, że mam polską książkę, w której może być coś o Boss'ie.
To "Sto płyt, które wstrząsnęły światem. Kronika czasów popkultury" Grzegorza Brzozowicza i Filipa Łobodzińskiego, z 2000 r.

Jak napisali we wstępie:

"Jest to książka subiektywna. Nasze wieloletnie doświadczenia w zakresie tak zwanego dziennikarstwa muzycznego zdołały nam nieodwołalnie wybić z głów mit o obiektywnych ocenach w dziedzinie muzyki popularnej. A jednak jest to książka również obiektywna. Nasze wieloletnie doświadczenia sprawiły, że niezależnie od prywatnych upodobań rozumiemy - wydaje nam się, że nieźle - epokę umownie nazwaną czasami rock and rolla ze wszystkimi jej przejawami".

Na ich liście 100. płyt znalazły się... dwie naszego Szefa !!!


Nie wiem... może niektórzy powiedzą, że zwariowałam, ale zaparłam się i postanowiłam, przepisać to, co autorzy "powiedzieli" o Bruce'ie i Jego płytach, ażeby Ci, którzy być może tego nie czytali, mogli również zapoznać się z tym tekstem.
Nasz polski rynek jest tak jałowy w temacie "Boss", że chciałam się tym podzielić z innymi.
Wybaczcie, jeżeli zdarzyły się jakieś błędy, literówki itp. ... Bardzo się starałam, ale trochę tego jest i może...

Zapraszam zatem do lektury... :) :) :)


Pierwsza płyta :


"BORN TO RUN" wrzesień 1975 r.

Producenci: Bruce Springsteen, Jon Landau, Mike Appel

Miejsce na listach: Stany Zjednoczone - 3, Wielka Brytania - 17

Przeboje:
Stany Zjednoczone : Born To Run - 23, Tenth Avenue Freeze-Out - 83
Wielka Brytania : brak


Jon Landau był w 1974 r. jednym z najbardziej wpływowych krytyków muzycznych w Stanach Zjednoczonych. Kierował działem recenzji płytowych w magazynie "Rolling Stone" i miał rubryki w kilku innych pismach. 22. maja w bostońskim "The Real People" opublikował tekst, który przeszedł do rockowej historii: "Dziś kończę 27. lat, czuję się stary, słucham płyt i przypominam sobie, jak wszystko było inaczej przed dziesięcioma laty.
[....] W czwartek w sali Harvard Square Theatre zobaczyłem, jak przed oczami przebiega moja rockandrollowa przeszłość. Zobaczyłem coś jeszcze - przyszłość roc and rolla, a jej imię brzmi Bruce Springsteen. W nocy, kiedy pragnąłem być młody, dzięki niemu poczułem się, jakbym słuchał muzyki po raz pierwszy".
Bruce Springsteen wychował się w miasteczku Freehold w stanie New Jersey, pół godziny jazdy samochodem od Nowego Jorku. Kilka fabryk, małe sklepiki, czyli coś więcej niż sypialnia, ale za mało na miasto. W sumie stabilność, która przeraża. Ulubioną zabawą nastolatków w takich miejscach była na początku lat sześćdziesiątych jazda samochodem z odkręconym do oporu radiem. Hipisowska filozofia nie mogła przemówić do chłopaków zapatrzonych w Jamesa Deana, Marlona Brando i Humphreya Bogarta, którzy godzinami ćwiczyli chód swoich bohaterów.
"Pierwszy raz byłem w stanie wytrzymać moje własne odbicie w lustrze dopiero, gdy w rękach trzymałem gitarę" - powie po latach Springsteen. Jeszcze w wieku 13. lat przystąpił do szkolnego zespołu The Castiles. Wkrótce coraz częściej zaczął wypadać do pobliskiego miasteczka Asbury Park, które uwieczni później w tytule swej pierwszej płyty. Wówczas jego jedynym marzeniem było zostać najszybszym gitarzystą w okolicy. Oprócz tego najlepiej grał w elektroniczny bilard i "Monopol", więc zaczął o sobie mówić "Boss" (Szef). Pseudonim niebawem stał się jego drugim imieniem.
W 1967 r. Bruce założył trio Earth, grające długie improwizacje na podobieństwo brytyjskiego Cream. Potem powstał Child, szybko przemianowany na Steel Mill. Z tym zespołem zaczął odnosić pierwsze sukcesy i w 1969 r. dotarł do San Francisco, występując w znanych klubach Fillmore West i Matrix. Dwa lata później "Boss" rozpoczął karierę solową.
Na początku 1972 r. Springsteen dostał szansę wystąpienia przed Johnem Hammondem, najsłynniejszym łowcą talentów w historii (Hammond odkrył między innymi Bessie Smith, Billie Holiday i Boba Dylana). Wytwórnia CBS wyraziła zainteresowanie i na wyraźne polecenie jej szefa Clive'a Davisa postanowiono lansować "Bossa" na nowego Boba Dylana. Wówczas w modzie byli ładnie brzmiący balladziści pokroju Jamesa Taylora i Paula Simona, co nijak się miało do temperamentu i możliwości Springsteena. Błędnie reklamowany jako folkowy, wydany w styczniu 1973 r., album "Greetings From Asbury Park, N.J." przeszedł nie zauważony osiągając zaledwie dwudziestopięciotysięczny nakład.
Po porażce szybkiego debiutu w CBS równie szybko pozostawiono Bruce'a samemu sobie. Początkowo wszystko wskazywało, że druga płyta, utrzymana w soulowo-rockowej stylistyce, "The Wild, The Innocent & The E-Street Shuffle", podzieli los poprzedniczki. Nie otrzymawszy żadnego wsparcia promocyjnego, Springsteen zdecydował się na jedyny rozsadny krok. Postanowił robić to, co najlepiej potrafi - grać koncerty. Już wówczas, kiedy występy większości wykonawców nie przekraczały godziny, "Boss" wypracował formułę dwuipółgodzinnej prezentacji. Na pełnych obrotach wykonywał z zespołem E-Street Band własne kompozycje, przeplatane rockowymi klasykami. Większość piosenek poprzedzał monologami, w których opowiadał historie o muzyce i własnym życiu.
Już na pierwszych płytach Springsteen objawił się jako autor umiejący doskonale wyrażać uczucia i opisywać życiowe sytuacje. Nocni tułacze, wyobcowane dziewczyny i chłopcy, którzy widzą w nich anioły, jazdy samochodami w nieznane - to bohaterowie i tematy jego piosenek. Ich siła polegała po pierwsze na szczerości, a po drugie na konsekwencji w doborze tematów i zachowań bohaterów. Bruce był muzycznym tradycjonalistą, śpiewającym o dziewczynach i samochodach w sposób, w jaki hipisi wysławiali narkotyki i dążenie do nirwany. On swoją nirwanę znajdował pędząc autem z prędkością 180. kilometrów na godzinę po nadmorskiej autostradzie z dziewczyną u boku. Jego piosenki nie były oparte na strukturze zwrotka-refren-zwrotka. To były opowieści utrzymane w stylistyce wypracowanej przez Boba Dylana. Jednak świat penetrowany przez obu artystów był odmienny. Dylan uchodził za intelektualistę, Springsteen za bohatera klasy pracującej.
Kiedy pojawiła się, wspomniana na wstępie, recenzja Johna Landaua, Columbia zareagowała błyskawicznie wykupując serię reklam prasowych opartych na zdaniu : "Zobaczyłem przyszłość rock and rolla, a jej imię brzmi Bruce Springsteen". Jednocześnie wytwórnia zaproponowała sklepom drugi album "Bossa" po niższej cenie, jeśli zamówią więcej. Latem 1974 r. płyta osiągnęła już stutysięczny nakład i wciąż sprzedawała się nieźle. CBS chciała pójść za ciosem i domagała się nowych nagrań. Springsteen nie zamierzał się śpieszyć wiedząc, że następna płyta może stać się przełomem w jego karierze. Dzięki przyjaźni z Landauem lepiej zrozumiał, na czym polega nowoczesna produkcja nagraniowa i postanowił zatrudnić go w roli współproducenta trzeciego albumu.
Jednym z najbardziej typowych zachowań bohaterów piosenek Springsteena jest ucieczka jako reakcja na otaczającą nudę i beznadziejność. Sama nazwa nowej płyty, "Born To Run" (Urodzeni, by uciec/uciekać), podkreślała ten motyw i stanowiła parafrazę sterej maksymy buntowników "Born To Lose" (Urodzeni, by przegrywać), tak chętnie przechwyconej przez punkrockowców. Tytułowa kompozycja to jedna z najwspanialszych rockowych piosenek. Opowiada - jak to ujął jeden z krytyków - o "amerykańskim śnie skąpanym w blasku neonów, a jednocześnie z góry skazanym na porażkę". Jest to opowieść o miłości, dla której ucieczka od przyzwyczajeń stanowi jedyną nadzieję. Pierwsza wersja kompozycji została zarejestrowana jeszcze w czerwcu 1974 r. w małym studiu 914, gdzie powstały poprzednie dwie płyty. Mimo, że później Bruce nagrał jeszcze kilkanaście wersji utworu wydając w sumie na jego nagranie ponad 10. tysięcy dolarów, to na album trafiła właśnie pierwsza, "ostateczna" wersja.

"Autostrady są pełne przegranych bohaterów
Pchanych siłą ostatniej szansy
Dzisiejszej nocy wszyscy uciekają,
Ale nie ma miejsca na schronienie
Razem, Wendy, mozemy żyć wraz ze smutkiem
Kocham cię całą oszalałą duszą
Pewnego dnia, dziewczyno, choć nie wiem kiedy, dotrzemy tam
Gdzie tak chcemy być i będziemy spacerować w słońcu
Do tego czasu włóczędzy jak my, kochana
Urodzeni są, żeby biec".


Reszta albumu "Born To Run" powstała w renomowanym nowojorskim studiu Record Plant. Za konsoletą zasiadł młody inżynier dźwięku Jimmy Iovine, który szlify zdobywał pracując u boku Phila Spectora i Johna Lennona. Niebawem stał się jednym z najbardziej wziętych producentów, pracujac między innymi z Patti Smith i Tomem Pettym. Kolejną ważną postacią uczestniczącą w sesjach był stary znajomy Springsteena z Asbury Park, gitarzysta z Miami, Steve Van Zandt, który wprawdzie nie nagrywał własnych partii, ale zajął się aranżacjami sekcji dętej i niebawem został liderem grupy towarzyszacej Bruce'owi.
Płyta zawierała wiele elementów z rockowej przeszłości. Springsteen jakby chciał podsumować 20. lat historii rocka. "Thunder Road" zaśpiewana przez Bruce'a w preslejowskiej manierze zaczyna się spokojnie, by w finale przybrać formę spectorowskiej ściany dźwięku, zbudowanej na brzmieniu gitar, saksofonu i triumfalnej partii fortepianu, "oświetlonej" biciem dzwonów. Już w piątym wersie piosenki "Boss" wspomina idola młodości Roya Orbisona. Również w "Night" możemy odnaleźć elementy spectorowskiej produkcji, natomiast "Tenth Avenue Freeze-Out" wyraźnie wywodzi się z brzmienia soulowej wytwórni Stax. Do jej nagrania zaangażowano wspaniałą sekcję dętą złożoną z braci Breckerów - Randy'ego i Michaela - Davida Sanborna i Wayne'a Andre'a, jednak to Van Zandt ułożył każdemu jego partie. Utrzymana w średnim tempie ballada "Backstreets" przywodzi na myśl dokonania Dylana z jego elektrycznego okresu. "She's The One" w aranżacji i przez monofoniczną realizację bliska jest dokonaniom The Who, a gitarowy riff "Boss" przejął od Bo Diddleya. Ozdobiona jazzowym feelingiem przez Richarda Davisa (bas) i Randy'ego Breckera (trąbka), "Meeting Across The River" należy do najpiękniejszych ballad w dorobku Springsteena. Album zamyka dziewięcioipółminutowa "Jungleland" - saga o przegranych w betonowej dżungli.
"Born To Run" zgodnie z tytułem jest poświęcony ucieczce, a jednocześnie niemożności wyrwania się ze ślepych ulic, przedmieść, z beznadziei. Z drugiej strony sama muzyka brzmi często triumfalnie. Springsteen jakby chciał powiedzieć, że urodził się w pułapce, z której wyzwolił go rock and roll. Pod względem tekstowym są to zmitologizowane opowieści o tajemnicach życia na krawędzi, dziewczynach, gitarach i samochodach. Początkowo miał to być album koncepcyjny opowiadający o jednym dniu z życia bohatera, a klamrę płyty miała stanowić akustyczna i elektryczna wersja utworu "Thunder Road". Zabieg ten wykorzysta kilka lat póxniej Neil Young na albumie "Rust Never Sleeps".
Album w ciągu tygodnia dotarł do pierwszej dziesiątki listy "Billboardu", co wówczas było przywilejem jedynie wykonawców pokroju Eltona Johna i Led Zeppelin. Szybko też zdobył miano złotej płyty. 27. października jednocześnie dwa najpoczytniejsze amerykańskie tygodniki, "Time" i "Newsweek" - niezależnie od siebie - na okładkach opublikowały to samo zdjęcie Springsteena z identycznym podpisem : "Powstawanie gwiazdy rockowej". Wybuchł dziennikarski skandal, tym większy, że magazyny całkowicie odmiennie oceniły dokonania "Bossa". Zamieszanie było tak wielkie, że o "Bossie" wypowiedział się nawet najsłynniejszy amerykański komentator polityczny Walter Cronkite.
Publiczność i krytycy rockowi pokochali Springsteena, bo po prostu mogli się z nim identyfikować. Był za niski (175 cm wzrostu) i za szczupły, by mógł uchodzić za przystojniaczka. Skromny poza sceną i skrupulatny w doborze słów stanowił antidotum na rockowe gwiazdorstwo i artystyczną megalomanię rockowców połowy lat siedemdziesiątych. Był sobą i był nad wyraz przekonywający. Właśnie dlatego zaproponowali mu współpracę Patti Smith, Lou Reed i Graham Parker, a jego piosenki nagrywał David Bowie - postacie o całkowicie odmiennych życiorysach. Pojawienie się na scenie "Bossa" spowodowało lawinę rockowych buntowników, których polem walki była ulica. Bob Seger odniósł sukces z inspirowanym "Born To Run" przebojem "Night Moves". Po nim przyszli inni Amerykanie, John Cougar Mellencamp, Steve Earle, Kanadyjczyk Bryan Adams, a z Anglii wspomniany Graham Parker. "Boss" stał się standardem i sumieniem rocka.


I druga płyta Bruce'a w ich zestawieniu...


"BORN IN THE U.S.A." czerwiec 1984 r.


Producenci: Bruce Springsteen, Jon Landau, Chuck Plotkin i Steve Van Zandt

Miejsce na listach : Stany Zjednoczone - 1, Wielka Brytania - 1

Przeboje:
Stany Zjednoczone : Dancing In The Dark - 2, Cover Me - 7, Born In The U.S.A. - 9, I'm On Fire - 6, Glory Days - 5, I'm Goin'Down - 9, My Hometown - 6
Wielka Brytania : Dancing In The Dark - 28, Cover Me - 16, I'm On Fire - 5, Glory Days - 17, My Hometown - 9


"Nagrałem chwytliwą piosenkę i czułem, że jest niezła. Możliwe, że nawet jedna z moich najlepszych od czasu "Born To Run". Wiedziałem, że spodoba się ludziom - ale nie miałem pojęcia, że załapią się na nią do tego stopnia" - powiedział Springsteen o utworze "Born In The U.S.A." magazynowi "Rolling Stone".
Piosenka tytułowa, album i trasa koncertowa stały się przełomem w karierze Springsteena. Dzięki nim ten nieprzeciętny twórca z prowincjonalnego stanu New Jersey stał się jedną z największych gwiazd rockowych i niezaprzeczalnym symbolem Ameryki. Album przyniósł siedem amerykańskich przebojów, które dotarły do pierwszej dziesiątki najpopularniejszych piosenek. Jednoczesnie wywarł wpływ nie tylko na muzykę, ale choćby na toczącą się równocześnie w Stanach Zjednoczonych kampanię prezydencką. Obaj pretendenci, republikanin Ronald Reagan i demokrata Walter Mondale, wykorzystali symbolikę flagi amerykańskiej, tak udatnie użytą na okładce "Born In The U.S.A.". Tą samą drogą natychmiast podążyły agencje reklamowe oraz autorzy radiowych i telewizyjnych dżingli. Rozgłos zdobyła książka Bobie Ann Mason "In Country" wyraźnie inspirowana tematyką płyty.
"Miałem trzydzieści pięć lat i wiedziałem, czego chcę. Z "Born In The U.S.A." miałem szansę złagodzić niemiłe przeżycia z 1975 r. Byłem spokojny i całkowicie przygotowany do tego, co chciałem zrobić".
Dziewięcioletnia droga do sukcesu nie była jednak usłana różami. Po ukazaniu się przełomowego albumu "Born To Run" w 1975 r. Springsteen, ze względu na toczący się proces z byłym menedżerem Mike'em Appelem, 3. lata musiał zwlekać z opublikowaniem kolejnej płyty. "Darkness On The Edge Of Town" okazał się wydarzeniem artystycznym, jednak nie cieszył się taką popularnością jak poprzedni album. Dopiero wydany 2. lata później "The River" dał mu stabilną pozycję na rynku w Stanach Zjednoczonych.
Aż siedem utworów z "Born In The U.S.A." zostało nagranych przez Springsteena i E-Street Band jeszcze przed wydaniem jego kolejnego albumu "Nebraska" - w maju 1982 r. Tytułowa piosenka miała początkowo znaleźć się na akustycznej płycie, ale w końcu "Boss" uznał, że taka wersja nie przystaje do słów. A właśnie ów dramatyczny utwór nadał ton całemu albumowi.
Nie tyle sama piosenka, co poruszone w niej pytanie - co to znaczy urodzić się Amerykaninem ? Pojawiło się ono w jego głowie 5. listopada 1980 r., kiedy naród dzień wcześniej wybrał Ronalda Reagana na prezydenta. Wówczas podczas koncertu w Tempe w stanie Arizona powiedział : "Nie wiem, chłopaki, co myślicie o wydarzeniach ostatniej nocy, ale ja jestem nieco przerażony".
Pytania o funkcjonowanie amerykańskich ideałów w rzeczywistości stawiano od początku istnienia Stanów Zjednoczonych. Najbardziej wstrząsające oceny amerykańskiego snu wystawili : pisarz Norman Mailer ("Nadzy i martwi"), reżyserzy filmowi John Ford ("Grona gniewu") i Francis Coppola ("Dzień apokalipsy"), a spośród muzyków Bob Dylan (albumy "The Basement Tapes" i "John Wesley Harding"), The Band (płyta "The Band") i Neil Young (albumy "American Stars'n'Bars" i "Freedom").
Springsteen nie postrzegał siebie jako twórcę myślącego przez pryzmat polityki. Jednak kilka wydarzeń, między innymi niedoszły wybuch reaktora atomowego w Three Mile Island, elekcja Reagana oraz przeczytane w tym czasie książki zmieniły jego optykę. Wielkie wrażeni wywarła na nim biografia największego amerykańskiego barda Woody'ego Guthriego. Pod jej wpływem "Boss" wprowadził do repertuaru koncertowego jego utwór "This Land Is Your Land". Równie mocno przeżył relację z wojny w Wietnamie, "Urodzony 4. lipca" autorstwa Rona Kovica. By uzupełnić wiedzę, zagłębił się w "Krótką historię Stanów Zjednoczonych".
Springsteen nie tylko musiał poznać fakty, ale wczuć się w ten kraj i znaleźć w nim swoje miejsce, więc wyruszył w drogę. Spędził sporo czasu w cadillaku przemierzajac setki mil, rozmyślając, a podczas postojów pisząc piosenki. W końcu 3. stycznia 1982 r. dotarł do domu w Hollywood i na czterośladowym magnetofonie kasetowym zarejestrował to, co stworzył podczas podróży. Większość z wówczas nagranych piosenek znalazła się w tych surowych wersjach na mrocznym, akustycznym albumie "Nebraska". Album przyniósł pierwszy polityczny manifest polityczny Springsteena i, co istotne, był pozbawiony dydaktycznych sloganów. Zamiast frazesów, znanych z "zaangażowanych" płyt innych autorów, opisał historie przytłoczonych przez pechowy los postaci. Ich porażki stawały się źródłem rozpaczy, a czasem przemocy.
Po wydaniu "Nebraski" Springsteen powrócił do studia, tym razem już z E-Street Band, lecz z zarejestrowanych do połowy 1983 r. dziesiątków utworów jedynie "My Hometown" znalazł się na następnym albumie. Przez kolejny rok powstały jeszcze tylko trzy piosenki, które spełniały oczekiwania Bossa : "Bobby Jean", poświęcona gitarzyście Stevenowi Van Zandtowi, który postanowił odejść z zespołu i rozpocząć karierę solową, optymistyczna "No Surrender" i jedna z najbardziej osobistych, a zarazem depresyjnych piosenek Springsteena "Dancing In The Dark".
Album "Born In The U.S.A." opowiadał o ludziach, którzy spostrzegli, że życie jest cięższe i bardziej bolesne, niż tego oczekiwali. Dla nich, tak jak i bohaterów "Nebraski", noc jest ulubioną porą. Jednak w odróżnieniu od przegranych i zabójców z poprzedniej płyty "Urodzeni w Ameryce" traktują noc jako zbawienną ucieczkę od rzeczywistości. Śpiew, śmiech, taniec i desperacka potrzeba miłości stanowią dla nich niezbędną iluzję skrywającą wielką samotność. Producencki geniusz Springsteena i Jona Landaua sprawił, że piosenki przywdziały szaty różnorodnego, ale jakże przystępnego popu. O dziwo, pesymistyczna "Dancing In The Dark" stała się największym przebojem z "Born In The U.S.A.". Jednak to właśnie nagranie tytułowe, opowiadające o weteranie z Wietnamu, który starcił brata, nadzieję i wiarę w Stany Zjednoczone, dało Springsteenowi pozycję nowej amerykańskiej supergwiazdy.
"Najwidocznej kluczowym czynnikiem nienormalnej eksplozji popularności Bruce'a było niezrozumienie tej piosenki - napisał krytyk Greil Marcus. - Ludzie po prostu usłyszeli to, co chcieli". Rzeczywiście najczęściej wykrzykiwanym przez Springsteena wersem jest "Urodziłem się w USA". Było to tak hipnotyzujace, że wbrew intencjom autora piosenka zaczęła funkcjonować jako patriotyczny hymn. Konserwatywny dziennikarz George Will, wspierający Reagana podczas kampanii wyborczej w 1984 r., wykorzystał Springsteena jako przykład osoby szanującej " prawdziwe amerykańskie wartości". Jakby tego było mało, w przemówieniu wygłoszonym w New Jersey Reagan powiedział : "Amerykańska przyszłość opiera się na tysiącach snów w waszych sercach. Opiera się na przesłaniu nadziei z piosenek człowieka, którego tak wielu młodych Amerykanów podziwia : Bruce'a Springsteena z New Jersey. Pomóc wam spełnić sny - oto moje zadania".
W listopadzie 1984 r. Ronald Reagan po raz drugi został wybrany prezydentem Stanów Zjednoczonych. Większość z 10. milionów osób, które kupiły w Ameryce "Born In The U.S.A.", głosowało na niego - człowieka, wobec którego Springsteen stał zawsze w opozycji, a mimo to tak wiele ich łączyło. Obaj reprezentowali Amerykę i obaj byli źle rozumiani przez swoich zwolenników. "Rolling Stone" : "Springsteen w końcu znalazł odpowiedź na pytanie, które niepokoiło go przez tę dekadę : urodzić się w Ameryce oznacza pasjonować się najlepszymi narodowymi ideałami, to znaczy być częścią narodu, który wierzy tylko w siebie i w to, w co chce wierzyć. To również oznacza, że jednostka wciąż musi szukać sposobów na podtrzymanie wiary w ten naród, wbrew otaczającej ohydnej rzeczywistości".
Choć album "Born In The U.S.A." okazał się triumfem, Springsteen wcale nie uznał go za swoje najlepsze dokonanie i po latach oceniając go powiedział lakonicznie : "To była płyta rockowa". W "Rolling Stone" tak to skomentowano : "Jeżeli Springsteen wciąż ocenia "Born In The U.S.A." jedynie jako płytę rockową, to należy zwrócić uwagę, że był to album, który pokazał, jak mocno płyta może wstrząsnąć, jak wiele płyta może powiedzieć i jak wielki wpływ płyta rockowa może wywrzeć".

Pozdrawiam... :D :D


Ostatnio edytowano Pt lis 30, 2007 2:15 pm przez Barbara Knappik, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt paź 12, 2007 3:37 pm 
Offline
Blood Brothers + Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 16, 2004 6:34 pm
Posty: 5759
Lokalizacja: Łódź
Napisałem w wątku http://forum.springsteen.pl/viewtopic.php?t=378 jak wiele błędów zawarli w opisie Born To Run obaj panowie... ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt paź 12, 2007 3:52 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 25, 2007 8:54 pm
Posty: 1192
Lokalizacja: Warszawa
Basia,
Ogromne dzięki, za włożony trud i poświęcony czas. Oczywiście dla nas, fanów, w pierwszej setce powinny się znaleźć prawie wszystkie płyty bossa, ale co tam... ;-)
Pewnie, że jest tam sporo błędów.
Oprócz tych co wytknął Markos, to np. w 1982 roku Bruce wcale nie mieszkał w Hollywood, i wcale tam nie nagrał piosenek do Nebraski. Nazwa bootlegu mówi wszystko : "All Alone in Colts Neck".

Basia, nie znam tej książki. Mogłabyś powiedzieć jak wygląda pierwsza dziesiątka (albo dwudziestka) tej listy?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt paź 12, 2007 5:19 pm 
Offline
Aktywny forumowicz

Dołączył(a): Śr lip 04, 2007 12:54 pm
Posty: 382
Lokalizacja: Dołhobrody k/Włodawy
Muszę się pochwalic, że też mam tę ksiażkę, zgadzam się z Wojtkiem, że jes tam wiele błędów, skoro są w opisie "Born To Run", to podejrzewam, że nie ustrzegły się tego również opisy innych płyt. Nie zagłębiałam się w nie, bo przyznaję książkę kupiłam, ze względu na naszego ulubieńca.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to dośc ciekawa pozycja.

Ubiegają Basię odpowiem na pytanie Makacka (mam nadzieję, że sie nie pogniewa)
Płyty przedstawione w książce nie są listą przebojów w pozycji od jeden do stu. Ułożone są chronologicznie - otwiera ją album Elvisa Presleya "Elvis Presley" z roku 1956, kończy natomiast Fatboys Slim " You've Come A Long Way Baby" z roku 1998.

I jeszcze mały cytat autorów ze wstępu
"Przede wszystkim nie jest to wybór naszych faworytów. zabrakło na liście bardzo wielu płyt, których obydwaj nałogowo słuchamy. Zależało nam na sportretowaniu przemian i nowych kierunków, zarówno w warstwie muzycznej, jak i obyczajowej czy wrście handlowej. Dlatego interesowały nas na przykład albumy, które rozpoczęły modę na brzmienie flower-power, na składanki typu greatest hits, na muzykę ska, na gangsta rap, na big-beat, na sundtracki, na concept albums na rock and rolla..."


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt paź 12, 2007 5:24 pm 
Offline
Aktywny forumowicz

Dołączył(a): Śr lip 04, 2007 12:54 pm
Posty: 382
Lokalizacja: Dołhobrody k/Włodawy
I jeszcze mały załącznik
http://www.merlin.com.pl/frontend/brows ... Egod0HdFug


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt paź 12, 2007 6:04 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 25, 2007 8:54 pm
Posty: 1192
Lokalizacja: Warszawa
gosia napisał(a):

Ubiegają Basię odpowiem na pytanie Makacka (mam nadzieję, że sie nie pogniewa)


Ja się nie gniewam. :-) A Basia, to nie wiem... ;-)
Dzięki, Gosia. Muszę przyznać, że podejście autorów do tematu bardzo mnie zaintrygowało. Jest nietypowe, ale przez to chyba ciekawsze niż zwykła lista "Top 100"... W tym kontekście rzeczywiście taki wybór płyt Bossa wydaje się bardzo rozsądny, moim zdaniem...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt paź 12, 2007 6:08 pm 
Offline
Aktywny forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So wrz 25, 2004 8:53 am
Posty: 350
Lokalizacja: Szczecin
... w koncu chyba zadna inna plyta Bossa poza tymi obiema nie wstrzasnela swiatem ;) Born To Run uczynilo z niego znanego muzyka a Born in the USA megagwiazde... szeroko pojetej popkultury... moim zdaniem swietny wybor... ciekawy jestem jak wyglada reszta zestawienia... dzieki za tekst :) a slowa Johna Landua'a o przyszlosci muzyki i Bossie sa po prostu niesamowite...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn paź 15, 2007 6:58 am 
Offline
Blood Brothers

Dołączył(a): Pn maja 14, 2007 10:48 am
Posty: 737
Lokalizacja: Łódź
gosia napisał(a):

Ubiegają Basię odpowiem na pytanie Makacka (mam nadzieję, że sie nie pogniewa)


Gosiu... absolutnie się nie gniewam... :D
Nawet się cieszę, że odpowiedziałaś, bo ja z uwagi na dostęp do komputera jedynie w pracy (od poniedziałku do piątku), nie byłam w stanie odpowiedzieć od razu na pytanie Maćka, bo po prostu już mnie w niej nie było.
Mam nadzieję, że Maciek nie odebrał braku mojej reakcji... jako wyraz lekceważenia... bardzo mnie ogranicza ten brak komputera...
Jednocześnie dziękuję Maćku za miłe słowa... :D


Ostatnio edytowano Pt lis 30, 2007 2:15 pm przez Barbara Knappik, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn paź 15, 2007 11:46 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 25, 2007 8:54 pm
Posty: 1192
Lokalizacja: Warszawa
Barbara Knappik napisał(a):
Mam nadzieję, że Maciek nie odebrał braku mojej reakcji...jako wyraz lekceważenia....bardzo mnie ogranicza ten brak komputera...
Jednocześnie dziękuję Maćku za miłe słowa... :D


Nawet mi to do głowy nie przyszło... :-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL