Forum dyskusyjne BLOOD BROTHERS

- polskiego fanklubu Bruce'a Springsteena i The E Street Band
Teraz jest Pt lut 23, 2018 3:35 am

Strefa czasowa: UTC [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt wrz 11, 2009 9:48 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 25, 2007 8:54 pm
Posty: 1192
Lokalizacja: Warszawa
Jak wiemy chociażby z samych piosenek - ojciec Bruce'a nie miał z nim dobrego kontaktu, gdy ten dorastał i go naprawdę potrzebował.
Uderzyły mnie dzisiaj pewne słowa Bruce'a. Mówi je we wstępie do "Independence Day" na koncercie w Landover 4.08.1981 (świeżutki na Jungleland"):
"On nie miał w sobie tej wiary we mnie, której tak bardzo chciałem".


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: N wrz 13, 2009 8:43 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 17, 2007 6:29 pm
Posty: 2760
Lokalizacja: long walk home...
Fakt, z tata to mu sie niezbyt ukladalo...odnosnie tej relacji, zawsze przypomina mi sie historia o powrocie z komisji wojskowej...i reakcja Springsteena seniora, gdy uslyszal, ze Bruce nie bedzie powolany do wojska...martwil sie o syna...ale pewnie nie zawsze potrafil to okazac.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: N wrz 13, 2009 9:38 pm 
Offline
Aktywny forumowicz

Dołączył(a): Śr lip 04, 2007 12:54 pm
Posty: 382
Lokalizacja: Dołhobrody k/Włodawy
iza barczynska napisał(a):
Fakt, z tata to mu sie niezbyt ukladalo...odnosnie tej relacji, zawsze przypomina mi sie historia o powrocie z komisji wojskowej...i reakcja Springsteena seniora, gdy uslyszal, ze Bruce nie bedzie powolany do wojska...martwil sie o syna...ale pewnie nie zawsze potrafil to okazac.


W/w historię przytoczył kilka lat temu red. Dariusz Bugalski z radiowej Trójki w jednej ze swoich audycji jako wstęp do rozmowy o ojcach (przetumaczył wtedy cały wstęp do The River).

Wiele cytatów mówiących o relacjach Bruce'a z ojcem zawiera wkładka Teraz rocka, poświęcona artyście.

Obaj panowie doszli chyba w końcu do pojednania, o czym świadczyc mogą słowa Bruce'a wypowiedziane na uroczystości wprowadzenia do Rock'n'Roll Hall Of Fame. Tak powiedział o zmarłym rok wcześniej ojcu: Dziękuję mu, bo o czym bez niego bym pisał ? Gdyby wszystko pomiędzy nami ukladało sie pomyślnie, doprowadziłoby to do katastrofy. Pisałbym tylko wesołe piosenki. Na koniec dodał I miss you Dad.

W jednym z artykułów o zespole Pearl Jam, wokalista Eddie Vedder opowiadał o swoim wieloletnim konflikcie z ojczymem. Można przeczytac tam też takie słowa: Do pojednania doszło dwa lata temu. Pomógł... Bruce Springsteen. Rozmawialiśmy o polityce, a potem przeszliśmy do polityki rodzinnej.Sporo przeszliśmy, dużo mamy wspólnego. Konwersacja była niezwykle interesujaca. Bruce przedstawił mi w zdrowy sposób kilka spraw, które dla mnie wciąż stanowiły problem.. Niedługo potem Eddie zobaczył ojczyma po raz pierwszy od dwudziestu lat, na uroczystości ślubnej brata.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: N wrz 13, 2009 10:28 pm 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 17, 2007 6:29 pm
Posty: 2760
Lokalizacja: long walk home...
Do grona tych nielatwych relacji syn-ojciec wsrod muzykow mozna dodac i Bono...dobrze, ze Bruce ma taki fajny kontakt ze swoja mama...na pewno byla (i jest) dla niego wsparciem...Bono niestety stracil swoja mame juz wiele lat temu...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: Pn wrz 14, 2009 12:18 am 
Offline
Niezmordowany forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2009 4:02 pm
Posty: 3319
Lokalizacja: Oława - The Promised Land
Tak samo Rysiek Riedel. Jego ojca bardziej interesowały kupowane nowe auta niż wychowanie syna. Nie podzielał jego pasji muzycznych i filozofii życiowej. Praca na kopalni byłaby lepsza- uważał.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
PostNapisane: N gru 04, 2011 1:54 pm 
Offline
Forumowicz na dorobku

Dołączył(a): Pt lis 25, 2011 2:10 pm
Posty: 27
Lokalizacja: Legnica
Cierpienie jest główną inspiracją artysty. Przesłuchując młodego Bruce'a, nie da się nie zauważyć zmagań człowieka ze światem i próby zrozumienia mechanizmów tego, co dzieje się wokoło. Wszystko wg mnie jakby się wyjaśnia podczas BITUSA Tour. Bruce wielokrotnie wspomina swojego ojca. Tylko, że wtedy nie ma już w jego głosie rozgoryczenia czy rozczarowania rodzicem, który wielokrotnie trywializował zainteresowania swojego syna. Przed 'I'm on fire' z punktu widzenia już dorosłego człowieka zostaje nakreślony obraz, który dla mnie jest jakby skrótem relacji dorastającego Bruce'a z ojcem. Obserwował jak jego ojciec cierpi. Być może był słaby psychicznie, co ukrywał pod stanowczością w stosunku do swoich dzieci. Wyznaczył im pewną ścieżkę, którą chciał żeby kroczyły. Głęboko rozczarowany swoim życiem, nie mógł wyobrazić, sobie że istnieje inna droga. Bruce mówi o ojcu, który chciał pozbawić go marzeń. W każdym razie tak wtedy rozumiał odbieranie wartości wszystkiemu, co miało dla niego sens. Ojciec na pewno nie chciał go unieszczęśliwić. Miał pewien-swój model postępowania, który próbował zaszczepić swoim dzieciom. Kto nie ma za złe ojcu czy matce niezrouzmienia? Bruce w tym samym czasie szukał siebie i walczył z ojcem. Nie był w stanie spojrzeć na całą sytuację z dystansem. Zaangażowany w podtrzymywanie przy życiu marzenia, nie miał możliwości oderwania się od miejsca, z którego starał się bronić. Nieustannie czujny, by nie narazić się ojcu i zły, że musi od niego uciekać. Powiedział nie raz, nie dwa - "Nie rozumiałem go wtedy". Jego ojciec wg mnie nienawidził swojego życia. Nie miał nic i chciał, żeby Bruce przyjął jego punkt widzenia. "Co robisz ze swoim życiem?" - pytał się. To brzmi retorycznie w ustach kogoś, kto potępia wybory syna. Bruce chował się nie przed jego oceniającym spojrzeniem, czy jakimś nieprzyjemnym słowem. Unikał ojca, bo idealistycznie wierzył, że można mieć wszystko, o czym się marzy. Nie dawał się strącać ze swojej chmury. Rodzice mają gigantyczny wpływ na młodego człowieka. Potępianie jego wyborów wymusza na nim reakcje obronne, czego rezultatem jest złość, żal i ucieczka. Bruce za wszelką cenę chciał wyrwać się ze swojego miasta rodzinnego, bo utożsamiał je, podejrzewam, ze wszystkim, co przypominało mu ojca. Dopiero kiedy wyjechał mógł przeanalizować to, czego aktywną stroną był wcześniej. Dorósł do uświadomienia sobie, że ojciec nie potrafił spojrzeć na życie oczami syna. Na swoich ciężkich doświadczeniach zbudował system wartości, w który wierzył - jedyny dzięki któremu mógł zrozumieć swój los. Nie mógł uwolnić się od rozczarowania, bo nie było w nim przekonania, że można mieć inne, lepsze życie.

Takie jest moje zdanie (oparte na bootlegowych komentarzach Sprongsteena). Cóż, być może nadinterpretuję, bo wprost nie przeczytałam/usłyszałam żadnego dowodu.
Ja po prostu to czuję, dla mnie o tym jest 'I'm on fire' :oops:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa: UTC [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL